No to jesteśmy w domu, po IP.
Na szczęście wszystko w porządku! Nie wiem co to było, na IP wyglądało już jak plamienie, a w domu po sikaniu miałam różowo-czerwony (nie brunatny tylko blado czerwony) papier, tak jak przy kończacej się miesiączce. Żadnych innych objawów poza arcymega aktywną Matyldą od wczoraj!
Na ip najpierw badanie wziernikiem, potem usg dopochwowe, potem przez brzuch. W szyjce faktycznie wydzielina brunatno podbarwiona. Szyjka 37mm - nie budzi obaw, jedynie jak sprawdziły że 3 stycznia miała 45mm to może być tak że się skraca - mam obserwować. Jednak bez paniki bo 37mm to sporo, a poza tym warto ponoć sprawdzić u tego samego lekarza i a tym samym sprzęcie - w pon mam wizytę więc porównamy. Matylda leży główką w dół (więc głową mi po tym pęcherzu napitala a nie nogami jak myślałam), waży 900g z wymiarów starsza o tydzień niż OM.
Mam się oszczędzać, zakaz współżycia i gdyby jakiekolwiek skurcze,plamienia to jechać na IP-położą mnie na obserwacji, a jak nie to w pon do swojej gin...
ufff..... ale się wystraszyłam!!!