reklama

Maj 2013 :):)

reklama
a ja jak slysze o tych Waszych skurczach,miesiaczkowych bolach,ciagniexiach i twardnieniach to Wam zazdroszcze...mi nie dolega nic....oprocz nadmiaru energii...

Ja chce urodzic...ale co sie bede powtarzac;-)
 
Noelle to może przestań chcieć to zaczniesz rodzić:-) Moja Mama jak chodziła ze mną w ciąży to pod koniec robiła dosłownie wszystko żeby wzniecić poród i nic.. mi się nie spieszyło na świat, musiała mieć wywoływany poród;-)
Dziewczyny wiem, że rozmawiałyście kiedyś o piciu herbaty z liści malin ale nie doczytałam... zamierzacie ją pić? I od kiedy można zacząć?
 
Ostatnia edycja:
Dzieki dziewczyny! ;-) Ja chyba stracilam nadzieje,ze ta ciaza w ogole kidys sie skonczy :-D Wiec na zywiol.A zazdroscic naprawde nie ma czego.Wczoraj mezowi w rekaw wylam,ze jak tak maja wygladac przepowiadajace to ja chce jakis srodek zeby zasnac i obudzic sie juz po.No dobra...w trakcie ;-) Przynajmniej wiem,ze te skurcze cos "zdzialaly".Widocznie takie czasy,ze juz nawet rodzi sie na raty :-D

Czytalyscie o tej babeczce,ktora z IP do domu odeslali,chciala sie wykapac i urodzila na dywaniku w lazience? :-D Porod odebral jej maz-stolarz.Rzecz sie miala w UK.Polozna nie przejela sie specjalnie,ze przed chwila kazala jej jechac do domu tylko doradzila zeby z wanny wyszla to mu bedzie wygodniej na podlodze dziecko odbrac :-D Mistrzyni z tej poloznej!Chyle czola!

Noelle ja w pierwszej ciazy do konca ledwie twardnienie delikatne mialam.I jak sie zaczelo to juz sie tez i z sukcesem skonczylo :-D Takze ja troche zazdroszcze Tobie.Bo jak byl spokoj to przynajmniej nie czulam sie jak jakas cholerna panikara.To dalekie od mojej natury a tu wychodzi,ze zwykla beksa i mazgaj :crazy:
 
widzę że zaczęło się pomału coś dziać fajnie, nie mogę się doczekać kolejnego majowkowo-kwietniowego babla.

Nie wiem jak u Was ale u mnie wpełni wiosna- lato, na krótki rękaw idealnie. Idę dalej na spacer może coś się ruszy :)
 
Co do skurczy, to ja sama jestem zielona, mimo przebytego porodu, bo u mnie skurcze były wywoływane 9 godzin oksytocyną i skupiły się tylko w kręgosłupie.

i tego najbardziej się boję....

witam :)

ja w pierwszej ciązy tez nie miałam żadnych przepowiadających, po prostu brzuch twardniał pod czasu do czasu.... dwa tygodnie łaziłam z rozwarciem 2-3 cm.. a potem pewnego dnia pod prysznicem poczułam skurcz i wiedziałam ze to to... miało pójśc błyskawicznie a trwało 14 godzin (w tym 11 trwało uzyskiwanie pełnego rozwarcia... tak, ze reguły nie ma...
spokojnie, co ma być to będzie.... moja torba w odległosci 15 km ode mnie aktualnie, ale po drodze do spzitala:-D

lecę:)
 
reklama
U mnie na lutówkach jedna dziewczyna, która już miała 2 dzieci, czyli to była jej trzecia ciąża, też miała niezłą przygodę. Mieszkała i rodziła za granicą. Jeśli dobrze pamiętam to w Holandii. Jej mąż wyszedł rano pobiegać - zazwyczaj nie było go ok 1 - 1,5 godziny i bez telefonu (bo przecież zaraz wróci). zaraz po jego wyjściu, laska dostała skurczów. Nalała sobie wody do wanny i czeka na męża wkurzona... i dostała takich silnych skurczów, że już nie potrafiła wyjść z wanny. Jak mąż wrócił to szybko zadzwonił na pogotowie, że żona rodzi. Wyjął ją z wanny i pogotowie już było, ale oni zdziwieni bo myśleli, że ją zabiorą do szpitala i tam będzie rodziła a ona już pełne rozwarcie i ma parte! Wyobraźcie sobie, że zdębieli bo nie wiedzieli jak przyjąć poród i jedna osoba wyciąga jakiś leksykon medycyny i czyta co mają robić pozostali. Koleżanka darła się wniebogłosy, jej dzieci przerażone, że mama tak płacze i krzyczy i płakały razem z nią nie wiedząc co się dzieje. Po wszystkim zabrali ją i maleństwo do szpitala na badanie i po kilku godzinach wypuścili do domu. Ja oczywiście opisuje to w skrócie, ale w życiu nie chciałabym przeżyć takiej przygody :) Ponoć kolejne porody są coraz szybsze... :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry