Przespałam CAŁĄ NOC

Mateusz wisiał przy mnie praktycznie od 17-tej do 22-ej, w końcu się poddałam i podaliśmy mu mm i wypił 45 ml z 60... więcej, niż zwykle. Nie chciał spać i grymasił, ale w końcu kupsztola strzelił. Ja się z tego wszystkiego rozwyłam, wpadłam w histerię, totalny baby blues w pakiecie z obwinianiem dziecka, że nie chce spać (choć to pierwsza TAK DŁUGA akcja) i siebie, że nie umiem wykarmić własnego dziecka. Nie poddam się, walczyć będę do końca, gdybym się poddała tak wcześnie, gardziłabym sobą chyba do końca życia. Czytam te wszystkie laktacyjne porady, książki i książeczki, strony internetowe, niby wiem już chyba wszystko, a mój organizm się buntuje przeciwko mnie.
No cudownie, Mateusz possał jedną pierś przez jakieś 15 minut i zas
nął... :/
Dziewczyny, może być jakaś zależność w tym, że wczoraj zjadłam dużo koperku, a Mati w końcu zrobił kupkę? I pytanie nr 2 - ile % ma Karmi? Boję się ryzykować, choć sporo położne polecają... Sama już nie wiem.