Heeej :-)
Caly weekend kompa nie wlaczylam.Poza tym,ze mecze siatkowki ogladalismy.Ale podpinalismy pod tv i nigdzie nie zagladalam

I zdalam sobie sprawe dopiero dzisiaj!
Matuchno kochana...Dziewczyny jak padacie na twarz to nie ma co sie przymuszac do prania,gotowania,prasowania.Ja zawsze biore Malizne i pomykam z nia do lozka.I spimy razem.Ostatnio juz dluuugo tak nie bylo.Ale to dlatego,ze sie poprzestawiala i po kapieli mi ladnie zasypia.I budzi sie rano(oczywiscie sa nocne,czy raczej nadranne haha karmienia).Wiec nie dosypiam.Ale jak jestem umeczona to pod kolderke i w duszy mam caly balagan swiata.Jak sie nie wyspie to na meza bede warczec.A to sie nikomu nie przysluzy....
Basenowo nie pomoglam

rzepraszam!

Ale u nas na basenie jest przewijak.I ja po plywaniu ja na ten przewijak pakuje,pieluche wyrzucam,wycieram i ubieram.Ide sie sama przebrac a pozniej zakladam na Malizne ostatnia warstwe garderoby

Musze to jakos przebudowac bo od 21.09 Mloda bedzie smigac na kurs.A kurs zaczyna sie bezposrednio po plywaniu dzidziowym.Wiec jakos bedziemy musieli to przemyslec :-)
Faceci to temat rzeka.Ja nie narzekam bo my ostatnio miodek z dziubkow spijamy sobie :-) Kwiety w domu tez zawsze sa-dostaje od meza.Ale wychodze z zalozenia,ze jesli czegos od niego oczekuje to powiennam mu powiedziec.W koncu nikt kursu na jasnowidzenie nie konczyl.I w druga strone to samo.Nie bede zgadywac zyczen Pana Meza.Jak cos chcesz to powiedz.Za duzo energii sie na to nie traci...;-) Za to Malizna w tacie zakochana!
A spacerowo jeszcze jedno mi wpadlo do glowy....Ja z Mloda musialam chodzic po trawnikach.To znaczy musialy byc wertepy.Byly wertepy-byl spokoj.Po plaskim nie lubila-byly krzyki.Malizna najczesciej jest cichutka na spacerach ale jak sie wydrze to tez po trawniku z nia jezdze :-) Moze to i glupio wyglada.Ale u nas dziala

A Malizna najchetniej po "kocich lbach"
