• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Maj 2013 :):)

Kooska, nie wiem. Ja ogólnie mam jakąś dysfunkcję związaną z uczuciami, nie umiem ich nazwać, nie przejdą mi przez usta pewne słowa. Ostatnio mąż mnie prosił żebym mu powiedziała że go kocham, a mi przez usta przejść nie chciały. Zawsze tak mam, ale ostatnio mocniej. A może to jest dowód na to że jednak nie kocham? Pogmatwane to wszystko.
Aniazetka, camel, może macie racje. A może nie. Wiem, że jakbym odpoczęła od nich to i tak za jakiś czas wszystko to by powróciło.
Ewcia, skąd ja to znam... Znaczy z rocznicami i mężowym. Ostatnio mieliśmy rocznicę ślubu, ja się starałam, wymyślałam, a i tak się pokłóciliśmy. Rok temu na pierwszą rocznicę dałam mu sweter i krawat. Krawatu do dziś nie schował, a swetra nawet nie pamiętam żeby założył (fakt że trochę słabo na nim leży, ale jednak), poza tym latałam jak głupia w połogu żeby mu coś dać.... A on drugi raz z rzędu nic. Niedługo nasze urodziny i w sumie odechciało mi się szukać dla niego prezentu, a to była dla mnie największa przyjemność - szukać, wymyślać, w końcu kupować. A teraz jakoś tak nie widzę w tym wszystkim sensu. Poza tym rozbroił mnie ostatnio na moje słowa, że nam się nie układa, a on na to że wie, ale dla niego są to tylko momenty, i że woli o nich nie myśleć. To teraz podejrzewam że jego pierwsza żona miała podobnie.
 
reklama
hej laseczki...gdzie wy..ale upał dziś się zapowiada...u nas już gorąco jak w piekle...pewnie na spacer na razie nie wyjdziemy bo padnie ten urwis..musze go polozyc na dzemke..bo potem draniuje jak sie nie wysypia...jak u was.....?
 
Aneta 85 dobrze, ze mówisz o tym, dobrze, że dostrzegasz , ze cos jest nie tak, to o czym piszesz jest bardzo poważne, ważne też żebyś nie zostala z tym sama, proszę Cię idż do psychologa, terapia wydaje sie być niezbędna, a taki fachowiec naprawdę potrafi różne sprawy inaczej Ci pokazać, albo pomóc poukładać, wiem , ze to trochę kosztuje , ale to jest dobra inwestycja, dla Ciebie i Twojej rodziny. Mnie tez czasami wydaje sie ze jestem najgorsza matką pod słoncem, szczegolnie jak trace cierpiliwość, obwiniam potem siebie za swoje głupie zachowanie, ale jestesmy tylko ludzmi i nikt nas w szkole nie uczył jak być rodzicem, każda z nas tak ma, do tego ten wyidealizowany model matki , wiecznie uśmiechniętej , radosnej, budującej z zapałem wieże z klocków, pięknie ubranej , uczesanej, wymalowanej,ja wieczorami padam na pysk i wiecznie jestem przez moje dzieciory urzygana
 
Wiolinczela dobrze prawi, ja tez trace cierpluwosc, dre sie, nawet po lapach przyleje, a potem drecze sie jaka ze mnie matka, bo czlowiem patrzy na idealy w tv, dxiewczyny na blogach wrecz cukierkowo opowiadaja o swoich dxieciach i o tym ze im nawet powieka nie drgnie jak dziecko sie nie slucha..bo przeciez maja poklady cierpliwosci...nie wierze w to cukierkowe opowiadania..bo kazdy nawet najbardziej cierpliwy ma czasem ochote przylac dziecku, albo solidnie sie wydrzec...i mw takie dni ze nie wyglada jak perfekcyjna pani domu a raczej jak ch...wa pani domu...a do tego siedzenie w pracy tez meczy i kazfy by chcial po robocie odpoczac..a tu wychodzi na to ze z pracy pedzimy do nadtepnej czyli do domu..
 
Ostatnia edycja:
Taki już nasz los.
Mnie dopadło też jakieś przygnębienie. Nie dość, że tracę cierpliwość, to potem się zadręczam. Wczoraj krzyknęłam, zobaczyłam te przerażone oczy, siadłam i się rozpłakałam. Do tej pory jak sobie je przypomnę, to mam łzy w oczach i poczucie, że zawiodłam.
Do tego wszystkiego moje cudowne małżeństwo. Czasem łapię się na tym, że się zastanawiam, kiedy to wszystko gdzieś uleciało. Nie mówię, że zawsze tak jest, ale coraz częściej. Przeraża mnie to.
Rodzina też nie lepsza. O swojej nawet mi się mówić nie chce, a teściowie chyba chcą z nimi konkurować. Nie powiedziałam im wczoraj o ciąży, bo mnie na wejściu tak zirytowali. Przez nich potem się pokłóciłam z M. Do tej pory rozmawiamy półsłówkami.
Wesoło, jak nic.

Ale dziewczyny dobrze mówią. Czasem taka terapia dobrze robi. Może warto spróbować. Dla własnego komfortu psychicznego.

Dobra, kończę smęcić. Korzystam ze snu filipiego i sprzątam mieszkanie troszkę.
 
Ufff jak goraco..jeszcze mi sie zachcialo robic jaskowi brokula kalafiora z ryba i ziemniaczksmi na parze....śmierdzi w calym domu i wywietrzyc sie nie moze...

Jachu na balkobie moczy jajka w basenie. chyba mu sie spac zachcialo od tego taplania bo sie poklada na basen...
 
Taka terapia to naprawde dobry pomysl. Mam kolezanke, ktora chodzi i jest bardzo zadowolona. Sama bym chodzila, gdybym mieszkala w PL, po to, zeby uporac sie z dreczacymi mnie traumami.
camel u nas tez goraco, ale ja to uwielbiam, bo nie mamy tu za duzo slonca ogolnie.
Filipia Ci Twoi tesciowie...ech... Trzeba poczekac znowu na lepszy moment.
ewcia jak tam u Ciebie?
evi fajnie, ze czasami zagladasz i co naskrobiesz, pomimo zabiegania.
wiolonczela dobrze mowisz. Ten obraz super mamy jest jakis pochrzaniony. Potem nie ma z kim pogadac, bo jak czlowiek przyzna sie, ze mial dosc swojego dziecka, lub mial chec mu wlac na goly tylek, to patrza jak na wariata... Po co to takie oszukiwanie... Tez mam wyrzuty i jestem zla na siebie jak O. mnie wpieni, ale nie jestem robotem, mam uczucia, gorsze dni i kiedys jak ona tak zle sypiala nie raz mialam ochote rzucic sie z okna, bo bylam WYKONCZONA. Teraz sie dogadujemy super i jest mi z nia cudownie, ale czasami mnie zdenerwuje lobuz maly.
 
wiec widzicie..kazda z nas ma gorsze dni..a ja tez chetnie bym sie wybrala na jakas terapie...bo od smieci mojego przyjaciela do tej pory mam jakies rozchwiania emocjonalne i na sama mysl.(.a mysle o tym czesto) przezywam tą śmierc tak samo...na szczescie pomaga mi chodzenie na cmentarz..a ze ma rzut beretem to z Jachem czesto tam się udajemy spacerowo...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry