To nie do końca tak, że trzecia dawka jest wymysłem ludzi, którzy chcą zarobić na szczepionkach.
Mój tata był operowany przez kilka lat z rzędu. Za każdym razem brał tylko dwie dawki, bo o trzeciej zapominał, olewał.
Po roku badał przeciwciała i wcale nie był odporny!
Też mam zlecone badanie przeciwciał.
Nie szczepię się w ciemno.
Macie psy, koty?
Odrobaczcie je czasem?
A sprawdzacie, czy to odrobaczenie jest im potrzebne, czy walicie leki w ciemno?
To jest właśnie bezmyślne wspomaganie firm produkujących leki i wetów.
Najpierw się bada kał. Dopiero jeśli trzeba, podaje leki. Ktoś tak robi?
Pewnie nie. Ja takich ludzi nie znam. Sama też tak nie robiłam, póki mi ktoś nie wytknął głupoty.
Fakt, że badanie kosztuje więcej niż leki, ale przy dużym psie już nie i się zwierza nie truje bez powodu.
Ale na pewno i tak większość właścicieli uwierzy wetowi, który bez sprawdzania, każe odrobaczyć wszystko (zwłaszcza przed porodem).
Nie jestem za bezmyślnym szczepieniem.
Żółtaczkę szczepiłam, bo robiłam dziary i planuję kolejne (po porodzie).