Witajcie majowe brzuchatki!
Nie jest i nie będzie mi dane się oszczędzać oraz wypoczywać. Mój mąż się śmieje, że bym się tylko wypoczywaniem bardziej zmęczyła. Coś w tym jest. Mam jednak nadzieję, że szyjka wytrzyma hihi
Dziś odwiozłam Maksia do żłobka, potem pojechałam do swojego zusu, dokładnie po przeciwnej stronie Wawy bo wcale nie jestem zameldowana tu gdzie teraz mieszkam. W zusie spędziłam czarowne 1.5 godziny, w czasie których wpisałam Maksa do legitymacji, oraz dowiedziałam się, że nikt nie wie czy na zwolnieniu będę otrzymywać zasiłek, a to z tego powodu, że w przeszłości zdarzały mi się nieterminowe wpłaty składek (bo po prostu - klienci nie płacili za zlecenia po 2-3 miesiące, ja miałam na utrzymaniu ojca, itd.). Nieważne, że nie mam u nich na dziś zaległości nawet na 1gr. Mam napisać pismo i albo je rozpatrzą pozytywnie albo negatywnie. No cholera jasna z nimi...! W każdym razie nikt mi również nie udzielił odpowiedzi, czy jeżeli oni nie będą chcieli mi płacić za zwolnienie to czy ja muszę w tym czasie opłacać składki? To by juz było chore. No ale pracownicy zus tego nie wiedzą.
Potem zakupy w Auchan, H&M (dla Maksia, sporo koszulek na lato, 2 pary spodni, kilka bluzek z długim rękawem, rachunek hmmm duży ale lubię ich jakość, rzeczy się w ogóle nie niszczą. Maks teraz nosi jako podkoszulki 4 tshirty z HM - ciągle piorę i piorę a po nich nie widać śladu zużycia od ubiegłego lata...). Pędem znów przez całą Wawę do agencji nieruchomości dostarczyć papiery sprzedawanego mieszkania. Pędem po Maksia.
W domu pieczenie szarlotki, zmywanie, pranie, kąpiel Maksa i wreszcie mam czas, żeby zajrzeć na BB i... popracować trochę!
Jutro o 11.15 usg, potem wizyta u koleżanki w jej nowym mieszkaniu, po Maksia, gotowanie obiadu i standardowo zabawa z Maksiem do wieczora.
Czasem mi sie marzy jakis leniwy dzień... może kiedyś nastąpi hihi
Buziaki dla wszystkich! Aha plusy dzisiejszego biegania - przynajmniej się nie obżerałam różnościami....