Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
chyba jednak musimy się wstrzymać :-(O rany a ja cały czas się gładzę po brzuchu.Jak ja bez tego wytrzymam???

uf... długo mnie tu nie było... z powodu małych kłopotów z brzuszkiem...
Więc tak w 19 tygodniu trafiłam do szpitala ze skurczami i skróconą szyjką do 1 cm. tydzień potrzymali mnie na oddziale, naszpikowali magnezem w kroplówce, kaprogestem w zastrzykach i luteiną w talbletach. Po tygodniu skurcze sie uspokoiły i wypuścili mnie z zaleceniem oszczędzania się. no i tydzień po wyjściu ze szpitala powtórka z rozrywki. czyli powrót bolesnych skurczy... ja przerażona, że znów szpital i że dzidzia sie juz wybiera na świat a to dopiero był 21 tydzień. Pojechałąm szybko do mojej lekarki no i obeszło sie bez szpitala ale dostałam fenoterol, isoptin, no-spe w razie gdyby fenek nie pomógł i doraznie tylko w sytuacjach awaryjnych kiedy jestem bardzo nerwowa (ja z tych. które się martwią na zapas) relanium 2 mg.
Po tygodniowej terapii fenkiem (obyło się bez nospy i relanium - raczej ich unikam) poprawa. USG zrobione, wszystko według lekarza ok. Ruchy kruszynki czuje solidnie (pierwsze poczułam na poczatku 17 tygodnia), ale płci nadal nie znam Dzidzia obróciła się do nas tyłem i tyle zobaczyliśmy![]()
wróciłam od lekarza zadowolona ze wszystko sie uspokoiło, ale z zaleceniem, że w razie pogorszenia mam zwiększyć dawkę fenoterolu do 8x1/2 tabletki na dobę. No i tak moje kobietki kochane od 3 dni jestem na zwiększonej dawce. Skurcze się nasiliły jakieś 5 dni temu a wczoraj w nocy to, aż sie pobeczałam bo nie wiedziałam co sie dzieje. Miałam twardy i bolesny brzuszek. Na szczęście mój mąż potrafi mnie skutecznie uspokoić. Natomiast dziś poprawa, brzuszek znów miękki jak pare dni temuwiec jestem dobrej myśli. Choć czasem dopadają mnie czarne myśli że nie uda nam sie dotrwać do końca
No to tyle na temat aktualnej sytuacji u mnie... ale sie rozpisałam
A co do głaskania brzuszka.... to w szpitalu mi zakazali dotykac i głaskac....strasznie trudno się opanować. Czasem kładę tylko dłonie żeby poczuć jak dzidzia szaleje w brzuszku, ale mężowi nie zabraniam całowania brzuchola![]()
żaneta28 obawiam się, że to nie koniec sensacji ;-) jak to mówi moja ginka : "siedzimy na bombie zegarowej" i chyba wolę być psychicznie przygotowana na to, że niekoniecznie uda mi się dotrwać do 37 tygodnia, nie to, że mi pozytywnych myśli brakuje.... bombarduje się nimi cały czas, ale jak wiadomo... nie zbadane są wyroki ....:-)no to miałaś niezłe sensacje.... trzymaj sie i odpoczywaj