Ech ja mam przykre wspomnienia ze studiami i ciaza. W zeszlym roku studiowalam psychologie, niestety w grudniu okazalo sie, ze ciaza obumarla... tak wiec trafilam do szpitala na pare dni a pote na zwolnienie do poczatku stycznia... po powrocie w dziekanacie okazalo sie,ze jestem skreslona "czasowo i do wyjasnienia" z listy studentow, po pertraktacjach z oprna pania magister, dowiedzialam sie, ze musz prosic wykladowcow o dopuszczenie do sesji (wydalo mi sie logiczne). Udalam sie do pani doktor (psycholog teoretyk) papatrzyla na mnie pogardliwym wzrokiem, spytala o powod zwolnienia (postanowilam byc szczera) na co pani odp (tu cytat) : wiec trzeba bylo sie nie puszczac to teraz nie bylo by problemy. zegnam... i tak skonczyla sie moja naukowa "kariera". Nie zyczu nikomu spotkania z takimi ludzmi!!!