Roni, to straszne... współczuję, co to za ludzie w ogóle? Ech... U nas na wydziale (biotechnologia UG AMG) jednego studenta w historii zawiesili "do wyjaśnienia" jak przez 8 miesięcy nikt go nie widział, a ludzie z roku kompletnie nie wiedzieli co z nim się stało (babeczki z dziekanatu najpierw wypytywały, żeby właśnie nie skreślić kogoś kto np. ma kłopoty ze zdrowiem). W końcu okazało się, że pojechał w jaskinie i postanowił tam zostać i nie wracać na uczelnie, ale naprawdę długo to trwało zanim coś z nim zrobili (dwa lata był u mnie na liście ćwiczeniowej wpisany, a nie przychodził). Wcześniej zdarzały się różne przypadki kilkumiesięcznych nawet nieobecności i nie było problemu, raczej spotykały się ze zrozumieniem...
Szok, Roni, że na psychologii takie babole siedzą!