reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
hej! u nas pełno sniegu!:szok: sypie i sypie rewelka:-D jutro na sanki ide z Filipkiem!
maja budulko, współczuje Ci:-( 3maj się! ściskam!
 
Maja to ładnie poszalałaś, nie ma co. Współczuje i trzymam kciuki aby bez operacji itp się obyło.;-)

Kinga u nas też piknie nasypalo, z malutką już jest dużo lepiej choć kaszelek jeszcze ma(ale on moze się utzrymać nawe 2 tyg) moze też jutro na saneczki wyskocze:tak:

Aeyne najważniejsze że już coraz bliżej celu (czyt na swoim)
 
Maja :szok::szok::szok::szok::szok:
to ty jestes w PL czy UK? bo piszesz, że do domu lecisz:confused:
no strasznie współczuję:-(:-(:-( bidulko
wirtulam mocno i przesyłam gorrrrrące buziaki:-)
jak dajecie radę?????

Dita - kochana u nas śnieżek miodzio /prawdziwy, hehehe/, mrozek tylko -2 do 0 stopni, po południu zaczęło trochę sypać, ale było cudnie:-D
a jeździlismy tutaj między D a C /oczywiście nie z wyciągu, tylko właziiliśmy pod górkę i w dół. Ta wasza ośla łączka teraz to dla mnie pryszcz;-)
zjeżdzałam ze 200-250 m i na stoczku z pagórkami i dołkami, hehehe
nauczyłam się dobrze hamować i panować nad nartami
Buziaki:-)

http://www.rzeczka.com.pl/wyciagi.htm
 
kate - wow:-D:-D:-DGratulacje!!!!:tak:
Ale dlaczego nie korzystacie z wyciagów????????
Jezuuuu,jak ja chciałabym poszusować z takiej górki..... Pozostaje mi Batorz;-)
 
Bo się na razie jeszcze uczymy:tak:
i ja się jeszcze boję:baffled: na górze jest łagodnie, a potem to normalnie jazda na maxa
i boję się, że nie dam rady...
jeszcze of kors
poza tym mówią w TV, że uczący się sprawiają najwięcej problemów, o nie mierzą swoich sił na zamiary /czy jakoś tak/ i jest dużo wypadków przez to;-)
A dzisiaj byłam z Asią i megamarudnym siostrzeńcem Pawła
czyli z glonami
i ja byłam nauczycielką Karola, buahahaha:-D
a on się wkurzał, bo nie umiał wpiąć narty, obrażał się na stok, bo było za ślisko /dla niego/, potem mu było za zimno, ech.... i tak sobie pośmigałam:-)
 
ohhhh,
mi sie tez dziecko zepsulo..
w dzien enjdzel totalny, najkochanszy pod sloncem i spokojny, grzeczny, glodomorek..
a w nocy - cos go opetalo.. mama rozwydrzyla.. a ja mam zwiazane rece, bo jak tylko Fiol w nocy ryczy, slysze "daj mu cos, zrob cos (zeby nie wyl)".. masakra.
budzi sie co chwile, je 3-4 razy. koszmar.
zasypia cudnie, od razu. ale te pobudki przypominaja "koszmar minionego lata"...
jak to opanowac? jak juz sie wyprowadze nie dam mu jesc, ale co zrobic z reszta pobudek, kiedy budzi sie, bo chce do mnie np...?
zebow nie widac, dodam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry