kicia, zapomnialam. gratulacje!!!! mdlosci pewnie na dziewczynke :-) achhh, zazdroszcze ;-)
ja chyba odpuszczam mysli o trzecim, przynajmniej w najblizszym dziesiecioleciu ;-) mam dosc, jak kasia, czasem chce spylac na antypody!
Filipowi zaczal sie ewidentny bunt dwulatka, w sensie rozwinal sie do granic mojej wytrzymalosci psychicznej, alez mnie swedza lapska czasem, dzizas! non stop afera o wszystko, czego mu sie zabroni/nie da/nie uda/nie zrobi. drze ryja, ze chyba go slysza marsjanie. i jeszcze krzyczy na mnie ;-) hehe, coz, sama go nauczylam. ale jakie to fajne, mowie wam ;-) np przed chwila dalam mu dwa skittlesy, i mowie, ze wiecej nie, bo beda zabki bolaly, na co sie zgodzil. oczywiscie jak juz je zjadl chcial jeszcze, i tak sie coraz glosniej domaga. ja w miedzyczasie zrobilam truskawki z cukrem (co uwielbia) i afera, a jak! i do mnie z takim tekstem: 'mama, kulecki daj mi! das mi kulecki, TAK? nie kukafki huklem (truskawki z cukrem)! kulecki ce, das mi, TAK?? jesce, TAK?' tak smiesznie akcentuje to slowo ;-)
ale i slodki jest nad wyraz. 'moja mama jes', 'to moj blat masiu', 'tata mama masiu i sijipek to moja lodzina' ;-) i jak nos smarka ostatnio, normalnie szok, jak fuczy

wreszcie luksus z kinolem, bez fridy!