reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
jak dobrze, ze ja nie mam takiego ego. Dawno wyladowalabym w kaftanie w jakims zakladziku. Przy naszym trybie zycia, balaganiarstwie Juli i Macka i moim lenistwie... Robie to co musze. Raz na kilka dni wpadam tylko w szal sprzatania, a wtedy ratuj sie kto moze! Wyrzucam wszystko, czesto to czego pozniej szukam...
Wlasnie zbieram sie do wielkiej kupy prasowania, ale mi sie nie chce jak nie wiem co. Chyba napierw pojde na spacer:-p:-p:-p prasowanie poczeka.
 
tz rozwolnionko to niee spokojnie, ale chodzi o to że od paru dni ja co chwila mam potrzebe no wiecie... co tylko zjem to za chwile do łazienki mnie goni. Hmm:dry:
 
Bardzo czesto niedlugo przed rozwiazaniem tak sie dzieje. Ja tez tak mialam. To tak jakby organizm sie oczyszczal sam przed porodem.
 
Mhmmm :blink: Roni no to chociaż nie jestem sama;-) Gdzieś słyszałam że organizm sie w ten sposob oczyszcza przed porodem i niby to normalne:dry:.
 
reklama
hihihih
Milka to u mnie dokladnie podobnie.Od samego poczecia zero wymiotow i jakis zachamowan przed jedzonkiem...a wrecz przeciwnie...
Zero zgagi i tylko sama przyjemnosc..jesc jesc jesc.A jaka mam mega pojemnosc zoladka...W tej kwestii chyba telepatycznie dogadalismy sie z Mikolajem i od poczatku nawet nie dotykal mi pojemnika na pokarm.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry