Nieistotna, współczuję, sama byłam w szpitalu, wiem jak tam fajosko

U nas łóżka polowe były, ale o 8 rano darli ryja że na nich śpisz. Ja zatrudniłam na noc moją mamę, żeby mi pomagała w przewijaniu i noszeniu, bo bym nie dała rady potem w dzień niewyspana. Szczególnie że mały wtedy na maksa rzygał i było w kółko karmienie-rzyganie-karmienie-rzyganie. Fuj, szpital to koszmar. A powinni po rękach całować, że matka przy dziecku robi i oni nic nie muszą robić...
U mnie wysypki dwa rodzaje - najpierw była na buźce - to mi się wydaje od zatkanych porów z powodu smarowania cudem Nivea na każdą pogodę na spacerki. A potem wypiłam litr mleka i teraz ma na całym ciele czerwone kropki, jak ofiara różyczki. Nie szłam już do pediatry, bo nie chce do niego ciągle latać. Wydaje mi się że to po mleku. Teraz dwa tygodnie nie jem nabiału i zobaczę co będzie.
Sugar - jeżeli chodzi o wysypki po mleku, to po dwóch tygodniach dopiero schodzi, więc to, że od tygodnia pije Nutramigen nie wyklucza, że to skaza białkowa.
Hehe, ale fajnie, że mamy te same dolegliwości w tym samym czasie
Roni, mój tydzień temu wyrósł z 62, tylko mialam 2 pajace dobre, a teraz praktycznie już i te są za małe. Wybieram się jutro do lumpa na Zaspę wyczaić kilka 68 :-) Rosną jak na drożdżach te nasze maluchy
