Roni, dasz radę, jutro będziesz się za to borykać z nawałem hihi :-)
Ja wczoraj na bioderkach - grupa IIA i mamy robić magiczne ćwiczenia kilka razy dziennie - rozchylać nóżki podkurczone do oporu.
Dziś szpital story - o dziwo bardzo sprawnie - 1,5 godziny trwała cała zabawa. Pobrali krew do badań i mocz na posiew (biedul strasznie płakał ale się szybko uspokoił i teraz już chyba nie pamięta co się działo, bo śpi jak suseł), jutro po południu wyniki będą. Robili mu też USG jamy brzusznej i tu trochę gorzej - ma powiększony układ kielichowo-miednicznowy w nerkach. Albo od infekcji (zobaczymy wyniki jutro) albo nie. Jak nie ma infekcji to będzie jeszcze badanie kontrastowe dróg moczowych, żeby sprawdzić, czy mocz się nie cofa do nerek. Tego biedaka to przebadają na maksa...
Darek się śmieje, że szukamy choroby to zawsze się jakaś znajdzie ;-)
Dodatkowo coś ma maluch katar - na szczęście sam katar, oskrzela i płuca ok. Lekarka nazwała, że to sapka. I poza tym wysypka, to mam nie jeść nabiału. Coś mam wrażenie, że te wysypki, co to je ma 100% dzieci, to każdy lekarz inaczej nazywa, a one i tak same przechodzą bez leczenia

No to nie jem teraz nabiału - znaczy jem kozie sery

Ekstra!