Pojawiam się na chwilę. Żeście laski dały wczoraj wieczorem do pieca. Czytałam z telefonu i rechotałam jak głupia.
Kurcze wiecie, ze mi sie też salcesonu zechciało od tych opisów??? Z musztardą koniecznie!!! Nie było, to wyjadłam ostatni kawałek chleba z szynką i musztardą, potem zagryzłam mozzarellą z pesto, ale jednak musztarda to było to.Tylko małż mnie zapytał: to po co kupowałem lody jak ty chciałaś musztardę? No wtedy to ja lody chciałam jeszcze bo nie wiedziałam, ze mogę chcieć musztardę, przecież to oczywiste...
A ja padam na ryjek. Pospałam dzisiaj w dzień już 1,5 godziny

co mi się nie zdarza zwyczajowo i wcale nie jest jakoś specjalnie lepiej
Powoli piorę ciuchy dla malucha. Jak popiorę poprasuje to policzę ile czego mam i pewnie będzie czas na dokupienie tego i owego np. cieplejszego wyjściowego ubrania, bo mam jedynie śpiochowo-pidżamowe póki co, ale lepszy rydz jak nic

A teraz idę coś zjeść bo mnie ssie. Mocno. A musztarda jest tylko szynki chyba brak ;-) o salcesonie nie wspomnę....