Ja w Polsce mialam stala prace,mysle nawet ze gdybym nie wyjechala to nadal bym tam pracowala,gdyz kolezanki dalej tam pracuja,wyjazd byl poprostu z ciekowosci swiata,chcialam zobaczyc kawalek swiata.Zaluje tylko, ze nie mam takich mozliwosci i pomocy jak ci ktorzy przyjezdzaja tu z rodzicami,ida normalnie do szkoly,ucza sie angielskiego i zalapuja w mig a potem maja latwiejsze szanse na jakies miastowe prace.Mam nadzieje ze nasze dzieci beda kiedys mialy duzo latwiej niz my jak zaczynalismy tu zycie.Choc twierdze tez, ze nauczyc sie zyc i pracowac w obcym kraju bez znajomosci jezyka jest trudno,ale dzieki ciezkiej pracy doceniamy wartosc pieniadza.Nasze dzieci trzeba bedzie uczyc tego, aby mimo ze mieszkaja w kraju gdzie sie dobrze zyje i zarabia ,to zeby umialy docenic wartosc pieniadza i to jak ciezko rodzice pracowali na to zeby bylo im dobrze.
NIe wszyscy sie chwala jak im sie dobrze wiedzie,bo zaraz ktos to uzna za przejaw totalnego chwalenia sie lub zmyslania.Jednemu gorzej,innemu lepiej sie wiedzie,w Nowym Jorku jest dosyc drogie zycie,kazdy przyzna kto tu mieszka,no ale i najwiecej miejsc pracy,w koncu najwieksza metropolia chyba w calych Stanach,i najwieksze skupisko emigrantow tez. Ogolnie jednak Polacy sa traktowani bardzo dobrze i nie spotkalam sie z jakims przejawem rasizmu czy "bialego murzyna",powiem wiecej ze jest to zauwazalne ale wsrod Polakow,jeden drugiemu chetnie swinie by podlozyl.Ale slyszalam ze nie tylko w Stanach jest to zauwazalne,mowia ze i w Londynie jest tak samo.Wiec to chyba robi sie coraz bardziej zauwazalne.Duzo by mozna pisac o tym czy innym zwyczaju w N,moze nastapnym razem cos wiecej dodam.I tak sie rozpisalam wyjatkowo,pozdrawiam wszystkich

)