reklama

Mamy 2011

reklama
ej karolq nie ma sie co lamac! wiem ze jest ci ciezko bo mi tez bylo jak musialam wrocic. co prawda maja zostawala z babcia a to troche inaczej, no ale byla tez duuuuzo mniejsza. miala 7 miesiecy. tez plakalam rano w pracy a potem jak ja odbieralam. po czasie sie przyzwyczailam, poza tym jak bedziesz w pracy zarobiona to nie ma czasu na glupie mysli. no i ten cudny usmiech jak sie przychodzi po dziecko! dasz rade mowie ci!
 
Siwa z ust mi to wyjęłaś:) Własnie o to mi chodziło!

Karolqa Filo dzisiaj też został pierwszy raz. Dla niego jest to bardzo trudne, zniósł to gorzej niż w zeszłym roku...ja jestem wprawiona, bo już rok zaraz pęknie jak pracuję po wychowawczym. Filiśko do tej pory był z nianią, bo w ze żłobka musieliśmy zrezygnować po 3 tyg.-choroby, ach te choroby...początki z nianią też były trudne. NIc nam nie zostaje jak tylko pożalić się i być silnym przy dzieciach:) Ja cmoknęłam w czółko, powiedziałam idę do pracy, przyjdę po obiadku, pomachałam i poszłam. Pokrzyczał chwilę mama, mama i zniknął mi z oczu. Co dalej nie wiem...czas się dłuży dzisiaj:/
 
Vii taa.. trzeba będzie się namierzyć kaloszy.. ale jak założe na nóżke to napewno je wezmę odrazu;))
karolq a o której odbierasz Zuzię? i z dnia na dzień zobaczysz, że będzie lepiej.. potrzeba czasu;) miałam to samo jak zostawialam Rokse tylko, że z tatą badź babcią;)

Roksa zasnęła aż dziwne;/ ta godzina a ona śpi;/
Więc zabieram się za porządki ;p
 
Hej ho,

no to zaczęła się znów huśtawka nastrojowa u L., bo trójka zbliża się do wyjścia, noce przerywane tyyyle razy... Obiady znów zostają na talerzu... Eh, norma :P

Karolq - widzę, że mamy wspólnych znajomych :) Zuzia któregoś dnia nie będzie chciała iść do domu ;)
Wszystkim żłobkowiczom i ich rodzicom ślę słowa otuchy! Będzie dobrze, dajcie sobie czasu! :)
Paulineczko - wkładanie kaloszy to nie taka prosta sprawa hihi my też musieliśmy jakoś wyciszyć bądź zainteresować czymś L., bo nie chciała takich długich butów przymierzyć. I pierwsze, które założyła i pasowały, kupiliśmy i już. Na drugi dzień w domu sama sobie je ubierała! Powodzenia ;)
 
hey ja na szybko

usciski dla przedszkolaków i złobkowiczów dzielnych!!!!!

katoryba -jak emri i ja pisałam -nie kładzie sie, ordynator -Karolewicz też tak mówi a lepszego lekazra nie znam...wtedy po naszym wypadku -panika na całego- Nowak ordynator także zabronił spania-obserwowałam, a wypadek...cóz...jak u was...chwila .... teraz przy synku wiem jak ominac pewne wypadki...choc i on mnie zaskakuje...

tyle ja-urwanie głowy mam!
 
Hej,
u mnie też urwanie głowy;)
Z tym kładzeniem, to ja od kilku lekarzy słyszałam, że może normalnie iść spać- w porze drzemki, bez względu na upadek. Ale ja mam obserwować. I oczywiste, że nie kładzie się malca od razu po upadku, ale jak 20 minut nic się nie dziej, to może zasnąć, bo znaczy, że natychmiastowych następstw nie ma a odroczone mogą się w każdej chwili pojawić, nawet po kilku- kilkunastu godzinach. A Malec musi stres odreagować. Zresztą 3 na 4 upadki Miesia miały miejsce wieczorem i nie byłoby nawet mowy żeby nie kłaść go spać- 20-ta to jego max.
Na szczęście te 4 upadki sprawiły, że już jesteśmy czujni na maksa i od dłuzszego czasu- tfu, tfu, coby nie zapeszyć ale mamy upadkową posuchę:-) Najgorszy jaki pamiętam, to jak mi się Miesiak wyswobodził z pasów ( niezauważony) i przechylił do przodu wylatując z wózka ale w pasie biodrowym nadal był przypięty- co nie uchroniło jednak jego buźki od kontaktu z ziemią( dobrze, że nie betonem!), bo nasza parasolka jest b niska...:szok: WYglądało straszliwie ale nawet siniaka, draśnięcia nie było:-)

Paulineczko, Izuniek- o tak, z kaloszkami nie jest łatwo . Nam wszakże coraz lepiej idzie i coraz szybciej się z tym uwijamy. Praktyka czyni mistrza:tak: :-)

uff, to tyle, idę zapodać ibuprom sobie, bo jutro rano do pracy a ja zdycham. Zrobiłam rundkę po lek.- rodzinny dał mi antybiotyk, więc poszłam prywatnie do laryngologa i to nie gardło, nie ucho, nie węzły chłonne- najprawdopodobniej staw:confused: w dodatku bolą mnie b. ręce i nogi, chyba bez wizyty u ortopedy się nie obędzie... ALe antybiotyku nie muszę brać- dobre i to:)
 
Ja się odzywam - co by było, że żyję:):):):):):):szok:
trzymam kciuki za pierwszoprzedszkolaków i pierwszożłobkowiczów...potwierdzam - że z czasem będzie coraz lżej!!!! a dzieci wydorośleją:):):) (na dobre i na złe - cokolwiek to znaczy :P)

u nas jak zwykle szał ciał:)ale jest dobrze - kocham to :*
 
reklama
Dzień dobry:)
Wszystkim dzieciaczkom zlobkowym i przedszkolnym a raczej ich mamusiom cierpliwości i uśmiechu pomimo kluch w gardle:)) będzie coraz fajniej ....a potem jest już tylko szkoła i od nowa:)
Miłego dnia:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry