cześć dziewczyny

widzę właśnie, że reaktywacja wątku nastąpiła
tak czytam co piszecie i powiem Wam, że ciężko uwierzyć jakie duże te dzieciaki...rok temu jeszcze się kulałam. A jak jest taka wiosenna pogoda to przypomina mi się mój pobyt na patologii, te wszystkie ktg i w ogóle ten czas już pełnego napięcia...i też mi sentymentalnie jakoś
Miki leci do przodu z rozwojem jak szalony

od nowego roku już raczkuje, siedzi i siada sam, wstaje przy meblach, potrafi długo już stać, trzymany za raczki stawia nogi do chodzenia, robi brawo i kosi kosi

, i kilka innych rzeczy, ale to za dużo pisania

jest już fajnie kumaty i coraz więcej słów rozumie. Choć od soboty mamy ciężki czas, bo chyba zęby idą (dopiero...bo jeszcze nie ma ani jednego) i była gorączka, apatyczność, brak apetytu, ciągłe spanie prawie. Dziś jest trochę lepiej, ale to ponoć może tak się przeplatać jakiś czas. Dziąsła na dole w miejscu jedynek ma z takimi gulami jakby. oby szybko wylazły.
ja 1 maja kończę urlop rodzicielski, w pracy nie przedłużyli mi umowy i powoli rozglądam się za pracą. Nieśmiało też rozsiewam swoje CV po Łodzi, bo po cichu liczę na powrót w moje strony
pozdrawiam Was
