Hej dziewczyny! Przepraszam, że tyle się nie odzywam, muszę znaleźć jakiś normalny rytm w tym wszystkim, bo na razie wszystko na luzie, nie ma harmonogramu

Ale pewnie jak już chłopcy wrócą do szkoły, mąż do pracy to wróci do normy.
Pierwsze dwa tygodnie była ze mną mama, a ja nie czułam się dobrze. Niby bardzo szybko wróciłam do formy po cc (pierwsze dwa dni koszmar, a potem nagle cudowne ozdrowienie i nic mnie nie bolało - miałam pełno energii i mogłam góry przenosić. Niestety po zdjęciu szwów miałam komplikacje, zrobił mi się potwornie duży krwiak tak na szerokość 5-6cm, blizna się rozeszła na 1,5cm, musiałam miec nacinane jeszcze raz i nowe szwy, antybiotyki - doustny, miejscowy… musiałam leżeć dużo i w ogóle. Do dzisiaj muszę chodzić z opatrunkiem, dwa trzy razy dziennie zmieniam. jutro dopiero jadę zdjąć szwy. Strasznie spanikowalam, bałam się bardzo, że infekcja mi się wda, itp itd. Ale na szczęście chyba ładnie się zagoiło i będzie dobrze. A wszystko przez 'osobniczą nadwrażliwość na heparynę"

rozrzedziło mi krew tak, że nie zabliżniało się odpowiednio szybko. Musiałam natychmiast odstwić.
Natomiast te dwa tygodnie, a nawet dwa i pół po - czyli okres do świąt - to nie najlepszy był dla mnie, głównie psychicznie ciężko to zniosłam jakoś.. nawet nie byłam z dziećmi na spacerze, dopiero w święta, no i nawet do lekarza na pierwszej wizycie nie byłam jeszcze - za to położna była u nas przez tą bliznę już 3 razy

to naoglądała się ich że hoho.
Maluszki za to cudowne.. karmię wyłącznie piersią, cud

ale nie naraz. na żądanie generalnie. i tylko na noc raz daję im butlę, nie musiałabym, ale chcę nauczyć, żeby potem nie było jak z moimi starszakami, że nie chcieli pić z butli nigdy MM, bo nie tolerowali smaku.
Chłopaczki najpierw spały ciągiem prawie cały czas, teraz troszkę już dokazują, głównie nam to przeszkadza w nocy

a potem spimy do 12.. dzisiaj cały dzień w piżamie spędziłam

ale ogólnie kochane, duże takie już, nabrały ciałka, pućki im się na buzi zrobiły cudne… ciekawe, ile ważą, ale pewnie sporo, bo już ciuszki za małe te najmniejsze

A wisiały na nich w szpitalu. Także póki co śpią, jedzą, chwilę na łapkach albo w bujaczkach, i znowu luli. chociaż dzisiaj Gucio wodził oczkami za zabawką, którą mu D pokazywał, wow

Miałam sesję noworodkową w międzyczasie, z której niewiele wyszło, bo maluchy ani chwili nie spały równocześnie.. i nic nie wyszło z moich wymarzonych kadrów ;(
ooo czopki na gorączkę, to jest coś czego nie mam i o czym nie pomyślałam w ogóle. lepiej mieć niż nie mieć.
w mojej apteczce jeszcze bobotic

mam w razie ataku kolki. i windi kateter, chociaż nigdy nie używałam.
muszę nadrobić co u Was, w pierwszej kolejności gratuluję wszystkim noworozpakowanym <3 Kochane, gratulacje…
:* a na kogo jeszcze czekamy?
I wszystkim Wam poświąteczne Wesołych Świąt! Jeszcze kilka dni błogiej laby
