amethys
mother of five
D doświadczenia wiem ze na histerie najlepszy jest spokój. Z najstarszym robiłam tak ze miał wypłakać sie w swoim pokoju a jak tylko przestawał płakać szłam do niego przytulałam i próbowałam wytłumaczyć sytuacje... nie zawsze pomagało ale było raczej skuteczne. Córka to ta z tych upartych... ją mocno przytulałam i trzymałam w objęciach tak długo aż przestała płakać- u niej metoda na wypłakanie sie nie pomagała bo ona potrafiła ryczeć do wieczora. Mikołaj jak wpada w histerie to każe mu ukucnąć i podskoczyć i tak w kółko az sie troszke uspokoi(bo on jak wpada w rozpacz to nic nie słyszy można gadać i nic) Później przytulam go i tłumacze ... Jeremek znowu jak histeryzuje to włącza mu sie autoagresja.. zabezpieczam go aby sobie krzywdy nie zrobił i czekam potem przytulam mocno a rozmawiam z nim jak juz naprawde przestanie płakać i szalec bo jesli nie przeczekam to podczas tłumaczenia wpada w histerie powrotem. U Mikołaja przy napadzie histerii sa wymioty ... daje mu do zrozumienia ze to na mnie nie robi żadnego wrażenia i juz coraz rzadziej sięga po ten argument... Moja rada jest taka cierpliwie poczekaj albo przytulaj...ale najważniejszy jest tu spokój i opanowanie!
.