reklama

Mamy majowe 2009

reklama
ja już po wizycie w szpitalu, następna za 2 tyg.

rety taka piękna pogoda dziś... chyba się wybiorę gdzieś na miasto na spacerek ;-)
może wanienkę kupię ;-) (zostało nam do kupienia tylko wanienka i materac do łóżeczka)...
 
Piszecie tutaj o spadku apetytu pod koniec ciąży , więc ja to stanowczo dementuję :-D
własnie pochłonęlam miskę spaghetti bolognese ...mniami
jak jutro u położnej wejdę na wagę to chyba sie przewrócę :laugh2::laugh2::laugh2:

Tikanis śliczna pościel , a brzusio jeszcze śliczniejszy achhhh :-)

ja tez zasięgnęlam informacji na temat spirytusu salicylowego i taki sie nie nadaje....
lepiej rozrobić taki z monopolowego . Moja bratowa natomiast smarowała pępuszki swoich pociech gencjana i tez było dobrze...
 
Dziwczyny ale dzisiaj napisałyście. Dwie godziny nadrabiałam. Wniosek z tego jest jeden - pora się powoli pakować a nie zastawiać na ostatnią chwilę. Kurcze ale tak mi się nie chce;-)
 
Ja na szczęście podczytywałam Was na bierząco, więc nie miałam dużego problemu z nadrobieniem - ale normalne, że rozpisałyście się znowu strasznie!

Siedzę i się uczę :realmad: i jeszcze sporo muszę się nauczyć ... a strach mnie taki obleciał, że od 3 w nocy, kiedy to wstałam do toalety, już nie zasnełam ... nie wiem sama, czy denerwuje się samym kolokwium, czy też tym, że taka grubaśna i mogąca w każdej chwili urodzić muszę jechać sama na uczelnie (przypomne, sama droga zajmuje mi ok. 1,5h w jedną stronę ... ) :errr:

Jeśli chodzi o apetyt, ja nie mam jakiegoś szczególnego. Raczej normalny, aczkolwiek nieduży. Jem śniadanie, potem jakaś przekąska (2. śniadanie) i coś lekkiego na wczesną kolacje. To wszystko. Dziś się ważyłam i moja waga to 58.8kg. Czyli ogólnie przytyłam jakieś 8.8kg :rolleyes: ciekawe ile to będzie, kiedy stane na wagę po powrocie ze szpitala.

I ja jestem coraz bardziej zniercierpliwiona ... chcę mieć już dziecko przy sobie ... tak na zewnątrz :biggrin2: i wtedy już nie ciążył by mi ten ogromniasty brzuch ... eh :baffled:

No i moje objawy zbliżającego się porodu: twardnienie brzucha - to chyba te skurcze przepowiadające?! (nie znam się na tym), bóle przez ten nerw kulszowy (dopiero od Was dowiedziałam się co mi dolega :happy2: bo pierwsze słysze o nim), brzuszek nisko, rozwarcie na 2cm, miękka skrócona szyjka, bóle podbrzusza ... to chyba wszystko :eek: pewnie jeszcze poczekam. Coś mi się wydaje, że gdyby to było tylko możliwe to nie doczekałabym się porodu do jakiegoś 50tc! :confused2: Mój maluch chyba się nie spieszy ...
 
ale piszecie i piszecie...
ja wróciłam właśnie ze spacerka na mieście..tak ślicznie jest:-)
odmeldowuję się bo dziś juz nie będę miała jak tu zaglądnąć. to do jutra majóweczki:-):-):-):-)
 
Jeśli chodzi o mój apetyt to wczoraj zjadłabym konia z kopytami - non stop bym cos jadła
A dziś to rzucam sie na sałate lodową pycha :-D
Córcia juz mnie nazywa królikiem, jak siedze i skubie sobie główkę sałaty, ale nie moge jej sie oprzeć :-D
 
reklama
Jeśli chodzi o mój apetyt to wczoraj zjadłabym konia z kopytami - non stop bym cos jadła
A dziś to rzucam sie na sałate lodową pycha :-D
Córcia juz mnie nazywa królikiem, jak siedze i skubie sobie główkę sałaty, ale nie moge jej sie oprzeć :-D


iwona - to samo ja mam!!! wczoraj pochłaniałam stosy jedzenia (kanapki, barszczyk czerwony, founde serowe z bagietką, sałatka, zapiekanki, a do tego jeszcze słodycze..:rofl2::baffled:) ..a dzisiaj - zrobiłam naleśniczki a'la straciatella..
z tym, że ja jakoś sałatę wcinam, hehe :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry