Tylko że on chyba nie z tego powodu placze,myślałam że może brzusio, dałam espumsan ale on i tak płakał.
Na szczescie spacer na niego działa, bo zawsze od razu na dworze usypia.
Tez juz mialam taki moment, ze wyslalam meza do apteki po espumisan. Pani mgr nie sprzedala, kazala probowac z herbatka koperkowa. Tylko badz tu madra i ja podaj Julce!

Masakra! Juz nawet lyzeczka podawalam, ale lyzeczka to nie cyc, wiec jest BE! Kupilismy butelke Dr Brown'a. Jeszcze nawet nie wiem, czy sie krztusi, bo ani razu nie raczyla smoczka pociagnac. Oczywiscie dlatego, ze to nie cyc. Szkoda, ze Tomme Tippi nie ma antykolkowej, z takim systemem rurkowym. Juz ogolnie pogodzilam sie z mysla, ze przez pare miesiecy bede wszystkim: butelka z mlekiem, butelka z herbatka, smoczkiem, przytulanka, pocieszycielem.

Ja to mam taki maly problem, ze Jula jak nie jest bardzo, bardzo, bardzo zmeczona, to nie usnie bez cyca!

Zaczyna robic mi sie bledne kolo. Ja ja karmie, bo sie drze i wogole wszyscy z sasiedztwa wiedza, ze Julci chce sie jesc. No to karmie, w czasie karmienia prezy sie, steka, wiec wtedy jest "szybko, szybko" do odbicia podnoszenie. W przeciwnym wypadku na 99% bedzie ulanie lub fontanna ulania. Kolejno ona sie rozbudza i znowu drze sie o cyca. No to ja ja siup na lozko i daje... Pozniej znow zaczyna sie prezyc, stekac, czerwienic/fioletowic, wiec znow "szybko, szybko" do odbicia. Rozbudza sie i znow chce cyca.... i tak do momentu kiedy juz naprawde dobrze przysnie i cyc jej wypada, wtedy juz niestety nie podnosze jej do odbicia, bo znow byloby "Łeeeeee, dawaj cyca!". Mam wyrzuty sumienia, bo czasem boje sie, ze nalykala sie powietrza i bedzie ja brzusio bolal.


Chociaz z tego co zauwazylam, to raczej nie jest juz jedzenie/picie, a poprostu ciumcianie, jak smoczka.
Juz nawet probowalam jej podmieniac na smoka, ale jak tylko poczuje go w dziobie, to budzi sie i drze sie jeszcze bardziej niz na glodnego! Jestem okropna matka, bo bardzo bym chciala ja nauczyc ssania smoka.

:-( Ale wyobrazcie sobie moje wyjscie do sklepu lub gdzies do ludzi. Wszystko jest fajnie pod warunkiem, ze sie nie obudzi. No chyba, ze wyjatkowo obudzi sie i nie bedzie chciala jesc. Juz raz wracalismy do domu "na sygnale". Wtedy jeszcze bylo pol biedy, bo moj maz byl ze mna. On prowadzil wozek, a ja nioslam Julke na rekach. Na rekach tez sie wszytsko goi.

Nie mam pojecia co tu by zaradzic. Momentami mam wrazenie, ze ona sie przejada. Chociaz lekarz mowi, ze powinnam sie cieszyc, ze nie wisi na cycu 24h/24h. Bo podobno i takie dzieci sa.

OHO! Przepraszam.... Alarm mam! Oczywiscie cycowy.... Nawet godz. nie minela!


Mam nadzieje, ze dzis to wina pogody okropnie dusznej!