reklama

Mamy majowe 2009

Dziewczyny mam pytanko... Czysłowo "spuścił sie po stosunku" jest dla was wulgarne??? Prosze o odpowiedzi...

wiesz... dla mnie ten zwrot jest zdecydowanie wulgarny... Kojarzy mi sie to ze slangiem prostych budowlanców (a z tymi mam sporo do czynienia) oraz z "pustymi" panienkami dla, których stały związek/partner to "kosmos" -wazna jest zabawa i byle "zaliczenie".
Aczkolwiek słowo "stosunek" jest w tym przypadku miłym zaskoczeniem, bo po "spuszczeniu się..." mogłabym się spodziewać gorszego nazewnictwa;-):-D

Mam nadzieję, że w Twoim związku ten zwrot nie jest przytaczany:happy2:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Moniqsan - ty to na temat twoich wojaży to sie nie wypowiadaj :-p:-p wszyscy wiedzą jaka z ciebie powsinoga jest :cool2:

Ty to jesteś gościówa :-D Podobnie jak m&m's uśmiałam się i nieomal spadłam z kanapy:tak: Albowiem już ktoś tak kiedyś o mnie mówił :zawstydzona/y: Jak byłam małym dzieckiem (ok 4 lata) i jeździłam do babci na wieś, wypuszczałam się do ludzi i łaziłam tak od domu do domu, jadłam z nimi obiad (swój też, ale był w innych godzinach :yes:), to mała wioska, jedna długa ulica i pewna pani, której notabene bardzo nie lubiłam nazwała mnie powsinogą właśnie. Uznałam to wtedy za bardzo obraźliwe słowo i więcej już do nich na kompot z wiśni i truskawek nie szłam:-D:-D:-D

truskawa
upsss :oo: kulturalnemu człowiekowi raczej nie wypada się w taki sposób wyrażać :baffled: No nie wiem, przynajmniej ja tak uważam

m&m's
Nasze chandryczenie się z mężem doprowadziło do tego, że nie pojechaliśmy w końcu (tak jak planowaliśmy w środę) do tego Gdańska. Mój mąż robił parę razy podchody do pogodzenia, ale jak doszło co do czego to znów się psztykaliśmy i wracaliśmy do punktu wyjścia. Wczoraj pojechałam sama z mała do galerii handlowej, nic nie powiedziałam mężowi (zostawiłam go w domu) a po powrocie było już lepiej. Miałam nadzieję że dzisiaj będzie dzień pokoju, ale mąż wymyślił że jedzie z rodzicami i siostrą do Krakowa, odebrać jej komputer który kupił na allegro :-( No i zostałam sama.
A ta nasza "kłótnia" to była taka błahostka, że śmiech na sali. Tyle że obydwoje jesteśmy strasznie butni i tak się to potem kończy :hmm:
 
dziekuje dziewczynki za odpowiedzi w sprawie spacerow.. w kg tylko 2 z was odpisaly:baffled:

barmanka i malinka- zazdroszcze wam ze teraz wazycie jeszcze mniej niz przed ciaza... mi sie udalo schudnac jak narazie 5 kg..czyli na miesiac przypada po 2,5 , a do zrzucenia jeszcze 8 .. buu ::baffled:

aga_k_m- kochana ja nie ma dziecka marudzacego choc czasami oczywioscie sie zdarza ale wstajemy kolo 9 pozniej usypiam kubusia i trwa to nieraz do 11 nieraz do 12 musze sie wyszykowac wiec juz jest kolo 13.. i stad moje spacerki nie moga trwac dluzej.. jesli nie musze obiadu gotowac to wtedy idziemy na dluzej.. ok 2 godzin czasami 3 zalezy gdzie pojde.. ale jak musze obiad gotowac to nie da rady wyjsc bo obiad moge ugotowac jak uspie kubusia wiec kiedy usypiam obiad ugotuje i kubus ie budzi i znow karmienie zabawa poznjiej maz przychodzi i tak dzien zlatuje.. na spacerki chodze codziennie ale raz tylko pol godziny to jest raz godzina a innym 2 lub 3 ale tak jakw czesniej napisalam zalezy to od tego gdzie pojde... nietstety nie mam znajomych z domami i ogrodkami.. wszyscy blokowsika..:/:baffled:

wozek oddaalam do reklamacji jesli chodzi o ruszajaca sie raczke wozka.. jesli chodzi zas o dentke to odpatnie dadza mi nowa dentke i napampuja..w sumie bede musiala zaplacic ok 5 zl..za dentke.. no i nie bede musiala dlugo czekac bo wozek powinnam dostac juz w poniedzialek wieczorem.. takze nie jest tak zle..
 
Moniqsan, jestem z Tobą, trzymaj się ciepło. Wiem jak to okropnie "sprzeczać"się z najbliższą osobą i wiem jak okropnie czasem ta najbliższa osoba potrafi zadziałać na nerwy, a najgorzej to później ta cała atmosfera, no nie?! :no:
Ja z moim kochanym też tak mam, że czasem od byle głupoty!! zrobi się kilkudniowy problem, bo każde chodzi urażone. A mnie najpierw wkurza sam prblem, a potem to już chodze i płacze z powodu tej atmosfery, że już by się człowiek pogodził, ale jakoś tak trudno. :dry::dry::zawstydzona/y:


a tikanis, wiesz te kilogramy to może taki trudniejszy temat. :sorry2:
Ja w tej chwili ważę 58kg prawie tyle co przed ciążą, bo przed mialam tak 56kg.
i nie wiem o co jeszcze pytałaś.:sorry2::-)
 
Witam Was kochane majoweczki po bardzo dlugiej nieobecnosci.....az wstyd sie przyznac ale jakos nie zawsze sie moge zorganizowac zeby jeszcze cos moc naskrobac na forum. A wlasciwie to jak mam chwilke to tylko zeby podczytac i koniec... no ale we wtorek juz bedziemy miec laptpoa wiec postaram sie byc na biezaco. Teraz mamy pc i to na drugim pietrze wiec jak siedze z malymi na dole to nawetr nie chce mi sie je brac ze soba w lezaczkach. A jak maz ma wolne to saram sie nadrobic wszystko to czego niedalo sie zrobic wczesniej.

U nas ogolnie dobrze... mamy troche problemow z Amelia bo ma guzek przy pachwinie i nadal nie wiemy co to jest. Ostatnio miala robiona biopsje, no i czekamy na wyniki. Z ala jak narazie wszystko w porzadku. Dziewczyny waza juz po 6 kg.
A za cztery tygodnie lecimy do Polski no i wtedy tez bedziemy chrzcic. juz sie nie moge doczekac choc z jednej strony to bedzie bardzo dziwnie tym razem bo jeszcze nikt z rodziny nie widzial dziewczynek tak na "zywo". Boje sie tez tego ze jak tam bedziemy to wszyscy je beda calowac nosic, przytulac itp. A ja nie wiem jaka bedzie nasza reakcja bo narazie to tylko ja i maz sie nimi zajmujemy...:confused:
A na sama mysl o mojej tesciowej to krew mi sie w zylach buzuje... niby to dobra kobieta i traktuje mie jak corke ale ten jej charakter ....:no:. Ach... Boze dopomoz....:blink:.

Obiecuje ze nadrobie Was szybciutko....

Barmanko... tak mi przykro ze masz problemy z rodzinka... rozumie Ci i lacze sie w bolu. niestety tak chyba jest ze awsze sa problemy... a na odleglosc jeszcze trudniej. No i mam nadzieje ze laktacja sie unormuje. U mnie niestety wlasnie " zasuszam " piersi bo strasznie mi zaczely wychodzic wlosy i za rada lekarza juz przestaje karmic tzn odciagac pokarm . Zaczelam juz stosowac przerozne specyfiki na wloski... no i z niecierpliwoscia czekam na wyniki. A po drugie to po ostatniej mojej chorobie ( nie wiem co mi sie stalo) tzn trzech dniach niejedzenia , czasie spedzonym tylko w lozku , temperaturze itp moja lakytacja zaczela szwankowac. No i do tego stres z Amelia....:baffled::-(.

Tikanis.... ja na spacerki tak jak dziewczyny i Ty .. jak trzeba to lece na pol godzinki a innym razem jak mam ochote i jest ladna pogoda to spacerujemy do bolu. Ale szczerze to czasami mi sie nie chce tak spacerowac sama....

a jesli chodzi o kilogramy to zostaly mi 2.

Dziewczynki milej niedzielki Wam zycze....

No i jeszcze moje panienki...
 

Załączniki

  • DSC01278.jpg
    DSC01278.jpg
    24,2 KB · Wyświetleń: 61
  • DSC01339.jpg
    DSC01339.jpg
    18,7 KB · Wyświetleń: 65
  • DSC01352.jpg
    DSC01352.jpg
    12,2 KB · Wyświetleń: 57
  • DSC01224.jpg
    DSC01224.jpg
    20,2 KB · Wyświetleń: 61
  • DSC01229.jpg
    DSC01229.jpg
    19,6 KB · Wyświetleń: 60
  • DSC01255.jpg
    DSC01255.jpg
    25,8 KB · Wyświetleń: 62
A propo wkładania raczek do buzi, Moja Zosia od tyg. czasami wybiera piąstke od smoka ale pozwalam jej na to bo to naturalny sposób poznawania swiata - przeczytałam to w jakiejs mądrej książce:sorry2:

Aga... moje dziewczyny tez pchaja lapki do buzi ... czasami to nawet dwie probuja..;-):-D. nic z tym nie robie bo tak jak napisalas to znak ze maluch sie dobrze rozwija. Ostatnio tylko zareagowalam jak zobaczylam ze Ameli polizuje i eklada do buzi tylko kciuka.


Dziewczyny a ja mm takie pytanko .. jak u Was jest z jedzeniem u maluszkow ? U nas czasami jest tak trudno ze by male zjadly tyle co powinny ze jedyny sposob ktory dziala to telewizja......
 
dziekuje dziewczynki za odpowiedzi w sprawie spacerow.. w kg tylko 2 z was odpisaly:baffled:
QUOTE]

Ja nie odpisałam bo u mnie 12 kg :tak: na minusie nie musze rozpianac spodni by je przez biodra sciagnac:sorry2::sorry2:....czesto spadaja mi dosłownie podczas spaceru, nie raz majty na wierzchu były.
szkoda tylko ze wygladam jak łachman w za duzych ciuchach a brak kasy na szalenstwo zakupowe:-(
 
U mnie niestety wlasnie " zasuszam " piersi bo strasznie mi zaczely wychodzic wlosy i za rada lekarza juz przestaje karmic tzn odciagac pokarm . Zaczelam juz stosowac przerozne specyfiki na wloski... no i z niecierpliwoscia czekam na wyniki.

Jolu jest zwiazek miedzy karmieniem a włosami ????:szok:bo u mnie to koszmar garsciami mi wypadaja nawet podczas ciąży mi wypadały a teraz to koszmar.:baffled:
U nas z jedzeniem nie ma problemu.
Śliczniutkie sa dziewczynki....Fajnie miec Małe Szczęście ale Dwa Szczęścia to juz Super Fajnie,:-D Trzymam kciuki za zdrówko Amelki:tak:
 
Co do kamienia i włosów, to mi po 4 miesiącach karmienia (po pierwszym dziecku) też wychodziły garciami. To chyba wynika ztego że karmienie osLabia organizm, no w sensie że jet to duży wysiłek (mikroelementów) dl organizmu.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry