Dojchaliśmy :-)
Confi, przeczytałam pw. Będziemy się kontaktować jakby co. Jesteśmy tu do przyszłej niedzieli także mam nadzieję że się uda spotkać

(dzięki :-))
Podróź naprawdę spokojna. Wyjechaliśmy o 17, około 19:30 zajechaliśmy na parking mimo że Lilianka spała, chciałam żeby się wyprostowała z tej okropnej pozycji, no i jak ją obudziłam to przypomniała sobie że istnieje coś takiego jak cyc

Nakarmiłam, pochodziłam z nią trochę (mąż pochodził z kotem) i ok 21 ruszyliśmy dalej. Na miejscu byliśmy o 22:45. Lilianka całą podróż przespała, po przyjściu do domu spała dalej, na śpiąco ją przewijałam i karmiłam i taką odłożyłam do gondoli

Chyba ją musiała ta podróż jakoś zmęczyć, bo śpi z krótką przerwą od 16

Zwykle przed zaśnięciem leży w łóżeczku jeszcze 10-15 minut i coś do siebie gada ... no i ciekawe o której wstanie
Aneteczka, dlaczego nie włączcie klimy?

My praktycznie od początku jeździmy z klimatyzacją. Zresztą od początku mamy założenie żeby nie trzymać dziecka pod kloszem i przyzwyczajać do warunków w których my żyjemy, bo potem wyrośnie się z niego mały chorowiek

Wydaje mi się że takie przegrzewanie dzieciaczka jest gorsze niż łagodnie ustawiona klimatyzacja

Chociaż nie wiem, mogę nie mieć racji

Ale my chyba faktycznie praktykujemy ten "zimny wychów" (nawet bez świadomego założenia). Wyszłam dziś z małą na tym parkingu, Lilia była w samym body z krótkim rękawkiem, nóżki gołe, główka goła, a obok mnie mama z dzieckiem w pełnym pajacyku, jakiejś jeszcze bluzie i z czapką na głowie

26 stopni i nie wiało ... nie wiem jak taka mama będzie ubierać dziecko jak temperatura spadnie do 15 stopni. W zimowe kombinezony?
