reklama

Mamy majowe 2009

kurcze, dziewczyny... jak się tak ciesze z tymi ząbkami, ale jak się o nie dba? nosz kurde! myślałam, że mam czas, a tu niespodzianka...

a z mieszkaniem załatwione, czekam na odpowiedź z administracji i nr konta:-):-):-)
 
reklama
Bohaciefka bardzo współczuje ci problemów wiem przez co przechodzisz bo nie cały miesiąc temu miałam podobny problem z mama moja mama miała raka płuca lewego miała opreacje wycięto jej całe płuco niestety po opreacji zrobił sie ropień mama miała dreny które nic nie pomogły po miesiącu zrobiona jej kolejną operacje wycieli jej okienko i ma je do dzisiaj przez to okienko wypływa ropa musi codziennie zmieniać opatrunki a najgorsze to chemioterapia wstrzymana przez ranę otwartą na ciele moja mama była w strasznym stanie fizycznym i psychicznym teraz jest lepiej ale rak był złośliwy bez chemi nie wiemy co będzie dalej Siostra ma natomiast tocznia choroba nieuleczalna jej organizm sam niszczy narządu typu nerki watroba Też bardzo to przeżyłam i nadal się martwie ale musisz być dobrej myśli życze powodzenia

m@dz1@ bardzo Ci współczuję, strach o najbliższych ma dużą moc i potrafi zdominować życie codzienne. Ogólnie jestem dobrej myśli, tylko czasem nachodzą wątpliwości i złość z bezsilności. Odkąd pamiętam docinam Mamie niestrudzenie i jadowicie w związku z Jej nałogiem palenia (2 paczki dziennie), złości się na mnie a ja Jej odpowiadam, że gdyby mi nie zależało na Jej zdrowiu to dałabym Jej spokój, jak przychodzą do niej goście a akurat ja jestem to pytają się czy mogą gdzieś zapalić;-)(w mojej obecności nie palą, wystarczą moją błyskawice w spojrzeniu).
Straszne choroby dopadły Twoich najbliższych, życzę Ci dużo wytrwałości i siły zwłaszcza kiedy bliskim już ich brak.
Tocznia układowego ma moja kuzynka, niestety to cholerstwo jest nieuleczalne, zostaje cieszyć się z każdej chwili spędzonej z chorymi bliskimi bo nie wiadomo kiedy przyjdzie moment rozstania. I nie zostawiać na później ciepłych słów, serdecznych gestów, wspólnych rozmów i wypadów gdzieś, małych niespodzianek, zwierzeń i fotografii, które zatrzymają chwilę na zawsze. Ściskam Ciebie ciepło.
 
Bohaciefka bardzo współczuje ci problemów wiem przez co przechodzisz bo nie cały miesiąc temu miałam podobny problem z mama moja mama miała raka płuca lewego miała opreacje wycięto jej całe płuco niestety po opreacji zrobił sie ropień mama miała dreny które nic nie pomogły po miesiącu zrobiona jej kolejną operacje wycieli jej okienko i ma je do dzisiaj przez to okienko wypływa ropa musi codziennie zmieniać opatrunki a najgorsze to chemioterapia wstrzymana przez ranę otwartą na ciele moja mama była w strasznym stanie fizycznym i psychicznym teraz jest lepiej ale rak był złośliwy bez chemi nie wiemy co będzie dalej Siostra ma natomiast tocznia choroba nieuleczalna jej organizm sam niszczy narządu typu nerki watroba Też bardzo to przeżyłam i nadal się martwie ale musisz być dobrej myśli życze powodzenia

m@dz1@ bardzo Ci współczuję, strach o najbliższych ma dużą moc i potrafi zdominować życie codzienne. Ogólnie jestem dobrej myśli, tylko czasem nachodzą wątpliwości i złość z bezsilności. Odkąd pamiętam docinam Mamie niestrudzenie i jadowicie w związku z Jej nałogiem palenia (2 paczki dziennie), złości się na mnie a ja Jej odpowiadam, że gdyby mi nie zależało na Jej zdrowiu to dałabym Jej spokój, jak przychodzą do niej goście a akurat ja jestem to pytają się czy mogą gdzieś zapalić;-)(w mojej obecności nie palą, wystarczą moją błyskawice w spojrzeniu).
Straszne choroby dopadły Twoich najbliższych, życzę Ci dużo wytrwałości i siły zwłaszcza kiedy bliskim już ich brak.
Tocznia układowego ma moja kuzynka, niestety to cholerstwo jest nieuleczalne, zostaje cieszyć się z każdej chwili spędzonej z chorymi bliskimi bo nie wiadomo kiedy przyjdzie moment rozstania. I nie zostawiać na później ciepłych słów, serdecznych gestów, wspólnych rozmów i wypadów gdzieś, małych niespodzianek, zwierzeń i fotografii, które zatrzymają chwilę na zawsze. Ściskam Ciebie ciepło.

Ups, powtórzyłam się, coś z moim komp.

Właśnie zadzwonił mąż , dostał wypowiedzenie, a pozostali odetchnęli z ulgą bo właśnie dzisiaj 2 osoby z każdego oddziału dostały wypowiedzenia z powodu redukcji :(. Ech...
 
Ostatnia edycja:
Właśnie wróciliśmy ze szczepienia-ostatnie 6w 1:tak:.Filip po raz pierwszy płakał podczas szczepienia:-(-żartuję, że pewnie dlatego, że był z nim tatuś.Wymiary swojego okruszka podałam w odpowiednim wątku.Oprócz tego moje dziecko odkryło świetną zabawę.Włącza i wyłącza pozytywkę umieszczoną w łóżeczku-kurcze szybko "zajarzył" myślałam, że zajmie mu to więcej czasu:sorry:.Teraz ja włączam muzyczkę nie zdążę dojść do drzwi muzyczka wyłączona-dziecko w ryk no to znowu włączam wychodzę z pokoju muzyczki brak-ryk.A wieczorkiem Filip nakarmiony do łóżeczka,na boczek-cisza-wychodzę z pokoju- muzyczka włączona Filip uśmiech typu"to nie ja" i zabawa na całego.
Wklejam zdjęcia mojego spryciarza:
 

Załączniki

  • IMG_4241 [MiniFoto].jpg
    IMG_4241 [MiniFoto].jpg
    28,3 KB · Wyświetleń: 65
  • IMG_4242 [MiniFoto].jpg
    IMG_4242 [MiniFoto].jpg
    27,2 KB · Wyświetleń: 65
aga_k_m Ty to kochana jesteś, wiesz? :tak:
m&m's Tobie też dzięki za pamięć. Ty zawsze o mni pamiętasz :rolleyes2:

Nie było mnie, ale byłam :zawstydzona/y::huh: Podczytywałam Was, nie za dokładnie bo nie miałam czasu, ale jestem w miarę na bieżąco. W tamtym tygodniu pojechaliśmy do rodziców do Radomia, naodwiedzaliśmy się z Lilią, wróciliśmy i właśnie niedawno zarezerwowałam nocleg z czwartku na piątek we Wrocławiu ... trzeba jakoś wykorzystać ostatnie chwile ciepełka :rofl2::cool2: Jedziemy jutro rano i wracamy w piątek wieczorem :-)

bohaciefka Bardzo mi przykro z powodu sytuacji z mężem. Mam tylko nadzieję i trzymam kciuki aby ziściło się przysłowie "nie ma tego złego..." Nie masz łatwo (myślę też o Twojej mamie) ale jesteś dzielna no i musisz się trzymać. My możemy wspierać Cię jedynie myślami i dobrym słowem, Ty wykonujesz kawał dobrej roboty i kiedyś wróci to do Ciebie ze zdwojoną siłą :tak:

m@dzi@ Strasznie Ci współczuję. To musi być naprawdę bolesne :-( Oby było lepiej :unsure:

jola Ty jesteś prawdziwą bohaterką, naprawdę jesteś wielka a ja kibicuję Tobie i Twoim dziewczynkom od samego początku. Nie dziwię się Twojemu dołkowi, zapewne nawet nie zdaję sobie sprawy z tego jak masz ciężko. Pocieszające jest to, że takie dołki mijają. Jestem pewna że wszystko wróci do normy a Ty i tak dalej będziesz naszą mega mamą :tak:
 
Ostatnia edycja:
ankzoc- na mojego kubusia tez kaszki nie dzialaja choc daje mu ich wiecej niz 2 lyzeczki..:/ po prostu musimy to przeczekaxc:) a twoja malutka jest :) ale fajnie ze zdrowa :) a co do pracy ja wracam do pracy 16 listopada po wybranym juz urlopie ale do szefa ide pogadac w listopadzie poczatek gdzie mnie dafza jak i co ehh tez sie tego boje..

moniqsan- az zazdroszcze tego ciaglego urlopowania i wyjazdow..

a ja dziewczynki przepraszam ze tak skacze z tymi opowiedziami i nie kazdej odpisze czy napisz cosik.. czy wypowiem sie na jakis temat ale ostatnio mam jakiegos dola a wszystko zaczelo sie od problemu z nerwem,,, wczoraj mialam operacje pod narkoze resekcje korzenia zeba.. godzine bylam uspiona a dzis mam polowe buzi tak nabrzmiala ze szok.. wygladam okropnie ...:/ a tu z malym na spacery chodzic trzeba wiec chodze a ludzie sie gapia jak na tredowata:// humor mam do kitu:// przepraszam raz jeszcze dziewczynki..:///
 
marzena, kasia - wszystkiego najlepszego dla 5-miesięczniaków :)

jola - mocno podziwiam Ciebie dziewczyno!!!!!!!!!!!!!! Świetnie dajesz sobie radę, a chwile załamania i chęci ucieczki to norma. Gdybyś ich nie miała to byłabyś "nadczłowiekiem-robotem" albo człowiekiem na amfie (sory za porównanie). Nie masz łatwo, śmiem powiedzieć, że najtrudniej z Nas majowych mam. Podziwiam za dobre, mądre słowa, za poczucie humoru, za szczerość. To minie, przyjdzie czas kiedy córki przyniosą WAM śniadanie do łóżka :tak:.
 
i zapomniałam się pochwalić, Iza Mirka ma już dwa ząbki z dołu! nawet nie zauważyliśmy jak wyszły!
O! To mam nadzieję, że Małgosi też tak wyjdą ząbki niezauważenie (cicho i spokojnie;-)). Na razie a ni widu ani słychu.

aga km, marzena, tsarina - dziękuję za słowa otuchy, mają magiczną moc nawet na odległość.

kasia - życzę przespanej co najmniej do połowy nocki.

mamamatysia - ot, żywot starszej siostry nie jest łatwy - jestem staromodna i staroświecka i zacofana i kalkulować nie potrafię ani łokciami się rozpychać - ładną opinię ma o mnie młodsza i zbuntowana siostra, co? Na szczęście chce ze mną rozmawiać - anie ma wyjscia bo z kim zadania z matmy odrobi ;). Ech... to głupie wiek i trudny bo tak mało autorytetów i wartości z górnej półki, mało zainteresowań i pasji, za to na topie moda, stosunki męsko-damskie, język ulicy, dyskoteki, płycizna intelektualna... brrrr.

Wracając do szczepionki to skutki uboczne (tak mniemam), Gaba miała jako niemowlak bo zaczęły się problemy skórne, anemia, spadek wagi ciała i zaparcia. Teraz wszystko jest ok, Gaba wyrosła i przybrała - jest w 50-tym centylu, problemy z zaparciami skończyły się w ubiegłym roku (z dnia na dzień), skóra czysta. Nie chciałam Ciebie nastraszyć, po prostu to jest moje podejrzenie choć mogło to się zbiec z ujawnieniem skaz białkowej.
 
Ostatnia edycja:
malinka - współczuję kryzysu, pocieszenie, ze po kryzysie czas na falę szcześcia:-). Dziękuję za życzenia tak długiego snu, który ostatnio miałam za czasów panieńskich a którego się spodziewam na emeryturze (jak nie będę bawić swoich wnuków;-)) bo co dziadki zajęłyby się wnusiami to mąż by nie przepuścił takiej okazji i o uwagę żony niestrudzenie zabiegał (w końcu drzwi nie trzeba byłoby zamykać ani nagle z wanny wyskakiwać itp., itd. ;-)). Malinka to Tobie przydałoby się więcej snu, łączyć pracę z życiem rodzinnym świeżo upieczonej mamy to zajęcie "megaenergochłonne" więc życzę dobrych i skutecznych akumulatorów.

Dodam coś o zwolnieniach. Okazało się, że więcej osób dostało wypowiedzenie, po 1 z każdego działu, mój mąż otrzymał jako ostatni właśnie dzisiaj bo ostatni tydzień września był na chorobowym (wtedy pozostali otrzymali), dzięki chorobie okres wypowiedzenia rozpoczyna się dopiero od listopada, a gdyby otrzymał jeszcze we wrześniu jak pozostali to zacząłby się już od października, dostanie odprawę w wysokości 2-miesięcznego wynagrodzenia więc jest sporo czasu na znalezienie nowej pracy. Wierzę, że nie ma tego złego.....A i teściowe zapowiedzieli pomoc :). pa, czas do łóżka :)
tikanis - szybkiego powrotu do zdrowia i sił witalnych odzyskania.

tsarina - gratuluję mieszkania.

pafi - witam nową majóweczkę :).

ankzoc - dziękuję za pocieszenie, trzymam kciuki za pierwsze wejście do pracy po takie przerwie, aby sprawy poszły po Twojej myśli.

moniqsan - dziękuję za ciepłe słowa, cieplutkiej pogody na urlopowanie :).
 
Ostatnia edycja:
reklama
Właśnie, malinko kochana, bohaciefka prypomniała mi o Twoim zmartwieniu :sorry:
Co u Ciebie kochana, rozwiązało się już? My z mężem też mieliśmy ostatnio dłuuugie spęcie. Co prawda można się było dawno pogodzić ale ja chciałam go wyjątkowo bardzo ukarać (zaszalal trochę na ostatnim weselu, ja musiałam się targać z Lilią no i w ogóle). Chodził jak struty przez ten cały czas i niby było mu ze sobą bardzo źle, wykazywał skruchę ... ale ja i tak wiem, że zadziałało to tylko na jakiś czas :realmad:
Mam na dzieję że Twój się już otrząsnął i jest dobrze :tak:
Ściskam Cię mocno :happy2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry