cześć!
Ooo, mam "ć" w kompie...

mój komputer oczywiście regularnie odmawia posłuszeństwa, i jak się go już naprawi, tzn. nie oszukujmy się -jak moj Mąż go naprawi, to musi wszystko od nowa instalować, nawet polskie litery, a na "ć" ma jeszcze jakiś specjalny patent...Chyba go właśnie wykorzystał
Zachcianek mam mnóstwo:-) co rusz to inna. A najgorzej że i tak wszystko oprócz wody mineralnej muszę ważyć i przeliczać zawartość różnych składników odżywczych. Szlag mnie trafia

Ale jak urodzę, to sobie odpuszczę

Śledzik jest w dalszym ciągu błeeeee

nie tknę nawet!
Misza, szacuneczek za ten pasztecik

- ten w dalszym ciągu uwielbiam (ale tylko jeść, robić nie lubię ze względu na zapachy jakie mi sie wtedy po domu roznoszą). Kupiłam sobie za to śliwki mrożone, i dziś zrobię sobie zupę śliwkową ala moja babcia

, a w piatek knedelków ze śliwkami właśnie. Tuczące kaloryczne knedelki ze śliwkami i polewą z masełka i bułki tartej są niestety jednym z moich ciążowych faworytów spożywczych
Patusia44 - pisałaś o pomarańczach - zakupiłam wczoraj kilka plus przyprawę:goździki i na poprawe nastroju ponabijałam owoce goździkami i porozkładałam po domu. Mam teraz śliczny, pomarańczowo-korzenny zapach w mieszkaniu, w sam raz na zimowy przedswiąteczny czas:-)
Katarzynak83 i
misza - całym sercem jestem z Wami jeśli chodzi o wychowawczy! Po prostu nie wiem jak mam zostawić maleńkie dziecko w domu, czy żłobku, chociaż wiem, że często niestey nie ma innego wyjścia. I doskonale rozumiem Wasze obawy o finanse, bo u nas to niestety ja zarabiam ponad dwa razy tyle co mój Mąż ma normalną regularną pensję. On co prawda ma różne dodatkowe zajęcia z których dorabia dużo więcej niż w swojej zwykłej pracy, ale to dochody nieregularne, więc zaplanowac sobie niewiele można

Ale myślę, ze damy jakoś radę, i z bieżącymi wydatkami, i z kredytem, zresztą ja mogę popracowywać na godziny (na szczęście mam taki zawód), no i zaczynam myśleć o czymś własnym, co w dużym stopniu będę mogła robić w domu.
Kasica212, będzie dobrze z tą morfologią. Lekarz zareagował, więc naprawde nie masz powodów do zmartwienia.
Okruszku, trzymaj się i daj znać jak po wizycie!
Trzymam kciuki za te, które bedą miały usg niedługo

Kurczę, ja wreszcie dodzwoniłam się do tego (i tu przychodzi mi na myśl słowo, którego moja wrodzona skromnosć nie pozwala napisać, a zresztą i tak tu jest cenzura na tego rodzaju wyrażenia

) szpitala i co? Mam dzwonić i umawiać się na usg i echo serca w styczniu, bo teraz to oni grafiku jeszcze nie mają, a od tej soboty do 5 stycznia nie pracują...





Moze by mnie to mniej wkurzało, gdyby nie to, że z racji zawodu chodzę na różne konferencje z tymi ludźmi, co to mnie potem lecza, i oni na tych konferencjach są straszliwie dumni z siebie ile to oni robią dla ciężarnych z różnymi schorzeniami, i jaką to wspaniała opiekę im zapewniają!

Ręce opadają...
Magda84 przytulam Cię mocno!
LiLiann, co u Ciebie? Mam nadzieję, ze już jesteś w domku, z dzieciakami, a wszelkie infekcje zazegnane!
Z innej bajki: dziś mam dzień dla siebie! Po kilku dniach intensywnego sprzątania nareszcie skończyłam i odpuszczam sobie dziś nawet jakiś skomplikowany obiad. Zupka śliwkowa jest szybka i prosta, a na drugie już mam spagetti, więc się lenię ( za dwoje;-)

). Byłam dziś u fryzjera- moja pani Iza miała dziś wybitną wenę, więc wróciłam do domu z kasztanowo- mahoniowymi pasemkami i super "czupurkiem" z moich krótkich włosów, ale strasznie się sobie w tym nowym wcieleniu podobam


No i dobrze, bo od paru dni ogarniała mnie chandra i przerażenie, i tak na przemian. Ot, takie smuteczki i obawy ciężarówki po raz pierwszy:-( Ale dziś się im nie dam!;-)

Buziaki i głaski dla brzuszków!