Widze, ze Wasze ruchy (klikanie) na forum sie zwiekszyly znacznie.
Ja nie dalam rady i usnelam. Maz mnie obudzil sms'em, ze chcialby nalesniki... Juz jakis czas o tym gada, wiec chyba sie wezme i mu zrobie. Tylko bedzie trzeba sie streszczac bo dzis szkola rodzenia.
Co do metek, ja chyba sobie dam spokoj, bo czesc ubranek ma metki w nogawkach i sa miekkie. Nie jak w naszych (doroslych) ubraniach. A wycinac? No to chyba nie jest sposob. Lepiej juz je wypruc, bo takie pozostalosci chyba jeszcze gorzej denerwuja niz cala metka.
Wiadomo, ze jezeli bede czuc Julke, to nie bede latac. Wierzcie mi, ze w ten weekend ja sie naprawde wystraszylam. W piatek zjadlam kebaba, a pozniej cala noc chorowalam. Julka w sobote to tylko lekko pod zera noge wpychala. Nic wiecej.... wiec jak w niedziele bylismy na zakupach i tez bylo tak samo, to stwierdzilam, ze moze cos i jej zaszkodzilo. Poza tym zaszkodzic napewno nie zaszkodzi, a jak cos sie bedzie dzialo to pomoze.

We wtorek bede miala USG, wiec pewnie sie wyjasni czy duzo wody, czy poprostu byl cichy dzien. No i wreszcie ja zobacze po prawie 10tygodniach!
