friggia1985
Fanka BB :)
Ja przenosilam dwa tygodnie i po tym czasie wyslali mnie na usg i podali ten zel (w rakim czopku),ktory jest do niczego. Lacznie podawali mi go 6 razy, za kazdym razem trzeba czekac godzine, bo sprawdzaja tetno i potem wysylaja do domu i kaza wrocic wieczorem po kolejny. Ja po tych praktykach bylam wykonczona, do szpitala mam 50km, wiec pomiedzy tym porannym a wieczornym podaniem zostawalam w szpitalu, oczywiscie moglismy wyjsc na miasto, ale majac skurcze co 5minut (bo to wlasnie wywolywal ten zel, bolesne skurcze, ale nic nie znaczace, bo to nie TE skurcze, jak mi mowiono), to nic tylko lazic mi sie chcialo. Wiec po calym takim dniu lezenia i patrzenia w sciane z bolem od skurczy, i ja i moj maz bylismy wycienczeni. A kazdego kolejnego dnia jak pytalismy co jesli dalej nie wywolala tych skurczy wlasciwych, a co najwazniejsze rozwarcia, odpowiadali, ze beda probowali do skutku. Ale na szczescie 3ego dnia, po kolejnym lezeniu i patrzeniu w sciane, kiedy juz te skurcze byly naprawde nieznosne a rozwarcia brak, przyszla wieczorem polozna, ktora stwierdzila, ze juz ta poprzednia (6godzin wczesniej) powiedziala, ze moznaby przebic wody. Nie wiem dlaczego tego nie zrobila, tylko kazala mi lezec kolejne godziny, skoro i tak nic sie nie zmienilo. No i w koncu mi ten pecherz przebila, chyba po prostu zlitowala sie, bo widziala, ze mam juz dosc wszystkiego. Wiec jak widac, bardziej niz na efekt trzeba liczyc na litosc poloznej. A oczywiscie w kwestii rozwarcia nic sie nie zmienilo, wiec podala oksytocyne, ta wywolala skurcze tak intensywne, ze $%#%, no ale rozwarcia dalej ni chol...y. To tez mi sie nie podobalo, bo bylam podlaczona do ktg, ale przy mojej masie niestety skurcze nie pokazywaly sie na ekranie, wiec mowilam jej, ze mam je tak silne, ze juz nie ma miedzy nimi przerwy,a ona i tak zwiekszala dawke, nie wiem czy nie to doprowadzilo do calej reszty. Takze tutejsze metody w przypadku przenoszenia mnie zupelnie nie przekonuja. Tymbardziej, ze oczywiscie probe wywolywania zaczeto na moje zyczenie, bo podejscie poloznej bylo "kiedys sie na pewno urodzi"- dla mnie 2 tygodniach po terminie powiedzenie czegos takiego to jakas pomylka, przeciez nikt nie wie jakie sa wody w tym czasie...
Ja po tygodniu przenoszenia zadzwonilam do szpitala, bo nie czulam ruchow przez caly dzien to mi powiedzieli, ze mam napic sie wody z lodem i sie polozyc ;-).
A jeszcze odnosnie zelu, to wszystkie dziewczyny, ktore znam, ktore go dostaly, zawsze i tak ostatecznie dostaly oksy, bo zel nie podzialal.
Toz sie rozpisalam odnosnie przenoszenia, jedno dodam, lepiej nie przenoscie! ;-)
A tak poza tym, to co u Was kochane? Samopoczucie dopisuje?
Ja po tygodniu przenoszenia zadzwonilam do szpitala, bo nie czulam ruchow przez caly dzien to mi powiedzieli, ze mam napic sie wody z lodem i sie polozyc ;-).
A jeszcze odnosnie zelu, to wszystkie dziewczyny, ktore znam, ktore go dostaly, zawsze i tak ostatecznie dostaly oksy, bo zel nie podzialal.
Toz sie rozpisalam odnosnie przenoszenia, jedno dodam, lepiej nie przenoscie! ;-)
A tak poza tym, to co u Was kochane? Samopoczucie dopisuje?



takze dla mnei to byla duza ulga, bo wczesniej juz od paru godzin bolao mnie bez przerwy. Poza tym dzieki oksy rozwarcie polecialo od razu, po ok 2 godz bylo pelne, potem dziecku spadlo tetno, wiec kazali mi natychmiast urodzic (heee? sama chcialam jak najszybciej, ale jak to zrobic?) nacieto mnie mocno i mala wyskoczyla, moze z 15 min parcia, na szczescie w dobrym stanie, 9 pkt.
i uzalezniam sie strasznie od slonca.
