Izabell jak dobrze, że Twoja Nikola zdrowa, dziś w przychodni jak weszłam to tabun ludzi, normalnie nie było gdzie łepka od szpilki włożyć, dobrze że weszliśmy poza kolejnością.
Bomba, Nina w ciągu 2ch dni przybrała 125gram więc zeszło ze mnie zdenerwowanie. Jest teraz 4,325.
Zobaczymy jak będzie dalej.
Adzia ja do 8 roku życia mieszkałam w bloku, później już w domku jednorodzinnym, na studiach wynajmowałam mieszkanie, teraz w bloku również. Często gdy mieszkałam w domku to chciało mi się do bloku, w zimę cieplej, u nas trzeba było w piecu palić, rodzice w pracy na zmiany, rożnie bywało, jak się nie podłożyło to kurde zaraz wygasło i trzeba było znów rozpalać, dom ogromny więc ogrzanie go do takiego stopnia jak w bloku było niemożliwe. Dopiero w tamtym roku była możliwość podłączenia się do ogrzewania miejskiego. Ale w wakacje super, przy samym lesie dom jest położony, cisza spokój, nikt mi nie mówi, że muzyka gra za głośno, swój ogródek, pies swoje miejsce ma, grille ze znajomymi, wszystko można było zorganizować. A blok ma to do siebie, że jak jest libacja u sąsiada na górze, to czuję jakby pili w pokoju obok. Może kiedyś zapragnę mieszkać w domku znów, tyle tylko, że nie mógłby być to dom taki jak moich rodziców, wolę przytulne, małe pomieszczenia i taki domek parterowy wystarczał by w zupełności. No i oczywiście zanim na ten dom nazbieram, to pewnie będę już stara i zardzewiała.
