Wszystko było okay, pewnego dnia poszliśmy z Ninką z czymś do lekarza i okazało się, że przybrała tylko 10 gram po tygodniu. Usłyszałam, że mam przyjść znów za 3 dni do ważenia, że zamorzę dziecko, że mam robić wszystko by przybrała. Siedziałam nad nią z butlą, moja mama też i w te 3 dni zrobiłyśmy 120gram więcej. To było w piątek i kazali przyjść nam znów dziś, poszłam zadowolona, bo Mała je normalnie, nie ma problemów, 0 kolek, gitara gra, my na wagę a tu.... 4200-taka sama waga jak w piątek... Już mam dość. Powiedziała mi, że jak nie przybierze, to da skierowanie na badania i będzie obserwować i śledzić czemu Mała nie przybiera. Czuję się tak jakbym jej nie karmiła. Jakbym ją tu głodziła. A karmię ile wlezie, nawet między posiłkami pcham jej butle, bo już jestem tak przewrażliwiona. I jeszcze jak na złość Nina w przychodni przed ważeniem porządną kupę zrobiła...
Chyba jestem najczęstszą pacjentką ostatnimi czasy, bo 2 razy w tygodniu to bywamy cały czas tam.

Praktycznie od narodzin.
Chciałam dodać, że nikt nas nie pochwalił za to, że tak ładnie w ciągu miesiąca przybrała. Położna mówiła, że książkowo dzieci przybierają 600-800gram miesięcznie, to my 2 razy tyle zrobiłyśmy. Ostatnie tygodnie nie przynoszą większych efektów na wadze, nie wiem czemu ale w 1 miesiącu życia było super. Dodam, że moje dziecko jest długie. Wyrasta właśnie z rozmiaru 62 i myślę, że za tydzień 68 będę jej zakładać. Ubranka na 3 miesiące...
Izabell współczuje ja to się stresuje wszystkim, a jak widzę ze być może Mala się źle czuje lub coś to już wogle chodzę jak nakręcona. Oby Nikola jutro wstała zdrowa.