Tichonek
Mamusia Radusia i Matusia
Święte słowa,znajomi bez dziecka nie rozumieją znajomych z dzieckiem..że nie możemy to czy tamto,że życie zmienia się o 360st.,że nie ma z kim dziecka zostawićno i też imprezy....a My co mamy biedni zrobić....
jak dawno nam się odechciało duskotek itp... jak już to jakieś spotkania na spokojnie...
ehhh... i jeszcze ta pogoda do dupy normalnie.... mogłoby być cieplej to jakoś pewnie byłoby inaczej... no i żeby ktooś ze znajomych był taki normalny ... żeby można było usiąść pogadać i razem wyjść....
,że jak imprezka to od 17,bo o 21 trzeba wracać,dziecko kłaść.Zresztą co to za imprezka jak dziecko nie ma się z kim pobawić?!A z pracą...na razie i tak mały siedzi w domu więc muszę siedzieć z nim,normalnie tak mnie ta sytuacja zamotała,że ni w te ni wew te
A jeszcze mi się drugie dzieciątko marzy
jak dawno nam się odechciało duskotek itp... jak już to jakieś spotkania na spokojnie...
Szkoda tylko,że żadna blisko mnie nie mieszka,poza asienką_r,ale to i tak kawałek,a i ona mieć teraz będzie "urwanie karabina"bo maluszek lada dzień się pojawi;-)
i milalam juz dosc tego siedzenia w domu i zaczelam szukac pracu jako niania i teraz pilnuje blizniaki:-)i caly czas ucze sie bo moj ang jest sredni.a dodam ze tu w dublinie 3 miesiace uczylam sie w szkole jezyka ale nie ma jak praktyka czyli kontakt z ludzmi to jest najlepsze.a co do mojego ang to np dzisiaj moja szefowa miala jelitowke a ja do niej mowie ze u look great
musiałam rozłożyć na 2 raty
i znowu mam grzywke bo trzeba bylo obciąc ale znajomi i mój K mówią ze fajnie wyszło także sie ciesze:-)