hej
pojawiam sie i znikam czy ktos mnie jeszcze pamieta? wybaczcie moja absencje...
u nas wszystko swietnie. ja pracuje nadal w aptece, szkole sie, duzo sie ucze i to mi odpowiada. co prawda psiocze na swoja robote (jak przystoi na polke, co to wiecznie narzeka), ale tak naprawde nie mam powodow do smutku.
a tytus wlasnie skonczyl dwa lata!!! i od wrzesnia chcemy go poslac do zlobka, zeby sie jezyka uczuli z dziecmi socjalizowal, bo nam jeszcze outsider wyrosnie

poza tym zaczelam zastanawiac sie nad przeprowadzka do innego miasta, bo, moze nieslusznie, ale mniemam, ze praca sie znajdzie wszedzie, a w koncu nic mnie tu nie trzyma. kilkenny wprawdzie bardzo lubie, ale ciagnie mnie nad jakies morze... myslalam o kilarney albo o galwey... pawel nawet zlozyl aplikacje do galway ostatnio i gdyby dostal te robote to czemu sie nie przeprowadzic? galway sliczne jest, nieprawdaz? a rynek pracy - bardzo nasycony?
no dobra, koncze, pozdrawiam wszystkie irlandki z wyboru,
papa calusow 102