ja również dziękuję za życzenia i pozostałym
Aniom życzę samych radosnych chwil
Zgaguś - widzisz - pogadałaś i Julek ruszył "ku światełku" ;-) trzymam kciuki
Madbebe -współczuję przeżyć... można zawału dostać... a na weselu fajnie - oprócz wódki było piwko i winko, więc nie było tragedii;-) a żarełko jakie... i myśl, że mogę balować do samego rana, bo dziecię smacznie sobie śpi 60 km dalej... i nie trzeba rano wstawać... mmmmm....
a w PL było ogólnie super - 2 dni wesela, a potem do samego wyjazdu siedzieliśmy nad jeziorkiem (oczywiście z dziadkami, cobyśmy mogli sobie odpocząć, a Igor nacieszyć babcią i dziadkiem). o pogodzie to nie wspomnę - ponad 30 stopni, więc mały biegał na golasa, nawet pampersa mu odpuściłam. jak wylądowaliśmy w IRL, to przeżyliśmy mały szok termiczny... no nic - wszystko co dobre, szybko się kończy...
Kasiuleczka - ciągnęłam to słońce za sobą, ale gdzieś nad Anglią mi uciekło ;-)
uciekam już, bo A przyniósł wielki bukiet róż i wielką butelkę mojego ulubionego martini... będziemy świętować;-)
spokojnej nocki:-)