Ciao dziewczeta!
Co za dzien!!! Musialam sie dzis wybrac do miasta...Aaron pracuje teraz do pozna kazdego dnia bo w Smythscie trwa goraczka...ludzie sobie zabawki z rak wyrywaja,a nawet wjezdzaja w siebie wozkami!!! Dostawy sa gigantyczne wiec moj maz wraca nieprzytomny i przemarzniety bo caly dzien pracuje na dworze!! Wiec ja musze sama zadbac o wszytskie zakupy duze i male i wogole zalatwiac rozne sprawy. Musialam wiec isc do socjala dzis. Jak wyszlam o 12 tak wrocilam o 17.30- nieprzytomna ze zmeczenia....bo wszedzie na nogach. Czizas....Socjal, bank,szpital,zakupy....ale wszystko done! W kazdym razie teraz jestem wypompowana. Nie mialam sily juz robic obiadu wiec zamowilam pizze. Kupilam sobie takie malutkie winko- na jeden kieliszek, wzielam prysznic i odzylam....jestem teraz mega wyluzowana i jest mi dobrze. Ale takie wyprawy to juz naprawde nie dla mnie. Tymbardziej,ze madra Misia sie wybrala w kozaczkach na wysoookich obcasach- no bo przeciez do MIASTA szla...glupia ja!.....
Lubiczanko- co za babol....do mnie by musiala zajsc..hehehehehe.....zgadzam sie z Monia- trudniej jest zachowac w domu porzadek jak sie w nim siedzi i sa dzieci...ja przynajmniej mam mega problem. Odkurzac musze codziennie. Dol to jeszcze jakos utrzymuje w porzadku bo zawsze ktos moze wpasc ale gora czesto jest daaalleeeko od idealu. Mam zawsze duze wyrzuty sumienia,...chcialabym miec wielki porzadek ale ciezko mi sie zorganizowac majac takiego brzdaca wiszacego mi ciagle na nogawce. Nawet gdybys miala wiec lekki nieporzadeczek (choc wierze,ze tak nie jest) to przy TROJCE dzieci i jednym w drodze-szacun,ze nie toniecie w kotach!

Ja bym pewnie tonela....
Asienko- zachowanie Ani jest jak zywcem sciagniete z Ala. Ta mina i usmiech kiedy wie,ze robi cos czego nie moze. I patrzy mi prosto w oczy i trzyma ta bombke z choinki albo palec w kontakcie,albo stoi na stole kuchennym....typowe....i jakze denerwujace.....
druga
Asienko- pierniczki sa rewelacyjne!!! Mi siejeszcze nie chce robic....zabawa bedzie lepsza jak bede mogla robic z Alexem- czyli mam nadzieje,ze juzw przyszlym roku. Teraz dla nas samych to mam lenia..

Ale twoje sa przepiekne!
Kasiuleczko- zapomnialam napisac,ze bylam pod wrazeniem twoich choinek. Dostalam taki sam 'przepis' na te choinki od grupy 'Ekorodzicow' na facebooku. Razem z instrukcja jak sie je robi. Bardzo mnie kusi to. Powiedz,jakiego kleju uzywalas? Bo oni tam napisali,ze takiego w pistolecie,na cieplo...:/
Tichonku- czizas...wspolczuje przezyc. Ja pamietam jak w ciazy z Alexem lezalam w szpitalu i co chwile pobierali mi krew. Potem wrocilam do Irl i poszlam na wizyte w szpitalu. Kobieta sie wbila w zyle...a tam...NIC. Nie mialam krwi w zylach...ahahahahahahahahaha....I slowo daje,ze z jednej reki do konca ciazy nie mozna mi bylo pobrac krwi bo nic nie lecialo....smialysmy sie,ze przemienilam sie w wampira.
acha-dziewczyny- czy ktoras z was miala w ciazy wysypke na brzuchu?? Ja mam bardzo swedzaca...myslalam,ze to od oliwki ale odstawilam i dalej jest. Szczegolnie na bokach brzucha....czy to moze byc cos niebezpiecznego? What do you think???
Ps- damnnnn ale sie rozpisalam.....