Barmanka, Anineczka - hmmm ja co prawda jestem z Wrocka, ale.... mój tato z górnictwem co nieco ma wspólnego. Jest geologiem i projektuje (na podstawie odwiertów) m.in. kopalnie odkrywkowe. Z tego co mnie pamięć nie zawodzi to był głównym projektantem kopalni w Turowie, do Bełchatowa tez często jeździł w delegacje - no i oczywiscie pamiętne Karczmy Piwne w Barbórkę. W bramie w której mieszkaliśmy było kilkanaście rodzin, gdzie ojcowie pracowali w tym samym zakładzie, więc jak był 4 grudnia i tatusiowie wracali z imprezki, to od razu było wiadomo, bo w windzie słychać było donośne: "Niech żyje nam, górniczy stan..." hihi.
To były czasy.
A co do petard... to chyba u nas chłopaki na podwórku dawali karbid do słoików, potem tam pluli i jak to leciało do góry, a potem w powietrzu wybuchało, to można było się nieźle szkłem pokaleczyć.
O zabawach w berka na dachu nie wspomnę. AAAA i u nas hotele robotnicze też były, ale mnie to "szczęście" mieszkania tam ominęło.