mikimauro
Fanka BB :)
jak już tu jestem to zasugeruje [ jeśli można] żeby jednak zaszczepic na rotawirusa, niestety dwoje moich dzieci zachorowało i byli hospitalicowani. Dawno temu [7 lat] mój pierwszy synek złapał to świństwo jeszcze gdy mieszkaliśmy w polsce, mordował się dwa tygodnie, to był koszmar, jeszcze dodatkowo trafiłam do najgorszego szpitala w moim okręgu, miał pobieraną krew czasami nawet trzy razy dziennie [czego draniom nigdy nie wybacze], biegunka-wymioty, naprawde z bezsilności wyschłam na wióry w tym szpitalu. Moja córeczka w zeszłym roku miała rote już tu w Irlandi, mała miała dopiero 6 mieś, to było straszne, i taki sam scenariusz, szpital i kroplówa za kroplówka, Dodam ze moje dzieci nigdy nie miały styczności z publicznymi placówkami [ żłobek, przedszkole, inne]nie mam pojęcia gdzie ten wirus podłapali, ale wiem jedno, gdyby była ta szczepionka 7 lat temu i wcześniej bym o niej wiedziała nawet minuty bym się nie zastanawiała, widok cierpiącego dziecka i moja bezsilność w takich chwilach zabija mnie 

przecież nasze mamy też nie miały USG nie były badane przez gina :-)a urodziły zdrowe dzieci
przynajmniej pod koniec ciazy...ja rowniez ufam lekarzom tutaj, uwazam ze znaja sie na rzeczy...ale pewnie dlugo nie za pomne jak mnie pan doktor na zastepstwie u sempki nastraszyl ze moj synek ma za mala glowke ( juz nie wiem czy to jego wina czy sprzetu, ze tak wyszlo)...a wszpitalu zapewniali ze wszystko ok, ale dla mojego lepszego samopoczucia zrobili drugie (wymuszone
więc styknie mi ten z OM. A co do ich "It's OK" to muszę się po prostu przyzwyczaić 
Bo myśląc tokiem myślenia tego doktora - to u mnie nie jest OK bo od początku ciąży mam nisko brzusio 