reklama

Mamy z Irlandii!!

Misia ja miałam chyba z raz lub dwa fałszywe alarmy gdzie zjawiłam się na porodówce ( i tutaj mąż mi podpowiada,że jak zadzwoniłam to zrobił 100km w 1h po górach by zdążyc zawieźc mnie na porodówkę :-D:-D:-D ) ale to moja mama mnie tak nakręcała,że pewnie to już.
A w szpitalu nawet jak fałszywy alarm to przyjmą Cię ze spokojem i zrozumieniem.
Mi akurat wody nie poszły tylko ból w podbrzuszu jak na okres i skurcze.Za drugim razem to odrazu na porodówkę bo skurcze co minutę.weszłam do szpitala o 2:05 a urodziłam o 7:17.
A z pierwszą ciążą siałam panikę bo miałam rozwarcie 1,5cm ale już mnie nie wypuścili ze szpitala bojąc sie,że przy tych korkach w Galway nie zdąże na czas.No i 17 godzin ze skurczami zanim mnie wzieli mnie na porodówkę.Tam tylko jeszcze 8h i synal był.:-D
 
reklama
Aha i Kasiu Irlandko dziękuje za przywitanie mnie w nawiasie :-p:rofl2::-D:-D:-D:-D
Żartowałam Ofkors ;-);-);-)
To powiedz mi Kasiu skąd dokładnie jesteś?
Może jakieś spotkanko uszykujemy? Może Wolfia ( jeśli jest mobilna) się załapie,cio?
 
ehh..Anineczka- 17 h skurczow i 8 na porodowce brzmia koszmarnie, musze przyznac!:-D
Ale dzieki dziewczyny za uspokajajace slowa....teraz mi sie takie przydadza!
Mam dzis dzien bolesci bo Alex ulubil sobie kopanie po rzebrach i to naprawde mnie boli....:-(

Ach mam pytanie- ta piekarnia polska co jest w Galway...gdzie ona dokladnie jest? i czy oni tam takze sprzedaja czy tylko wypiekaja?? A jak sprzedaja to co tam dokladnie maja?
 
Misia żebrach to i tak jest nicuś,ale jak zacznie się wciśkac w kanał rodny to dopiero uczucie ;-):-D:-D
Apro po.Widzę ,że masz w kontaktach moją kuzynkę na NK Martę Stefanek (Łada) :-);-)
 
Ostatnia edycja:
No chyba zartujesz!!!!! Naprawde Marta to Twoja kuzynka!!?? Hahaha..ale jaja! Toz my stare kumpele jestesmy! Byla nawet na moim...ekhm...slubie..hehe...jeszcze jak byla w ciazy z Ania:-) Pracowalysmy razem w Galway, i do teraz utrzymujemy staly kontakt! Nawet wczoraj na gg gadalysmy:-) No popatrz jaki swiat jest maly!:-) Super :-D
 
Tak pracowalysmy razem w Mace:-) :-) na Liosban.
Kurcze ale smiesznie no! Jak juz wrocili do Polski to potem zatrzymali sie u mnie jak przyjezdzali na rechabilitacje Kamila;-) Tak jak mowilam, jest to jedyna kumpela stad,z jaka wciaz utrzymuje bliski kontakt, mimo ze wrocila do Polski:-)
 
Moj mąż kojarzy Cię właśnie z Mace :-D
No to nie wiem czy wiesz ale jest już Ola na świecie ;-)
No a ja się zakładałam z nim ,że znasz Marte z Wrocławia a on mówił,że z Galway :-D
Miał rację :laugh2:
 
No pewnie, ze wiem o Oli!! Prawie codziennie gadamy na gadu:-) Smialam sie, ze na moim slubie balowala z brzuchem, a w nim byla Ania....po poltora roku sie rozwodzilam i juz byla Ola!!:-D Uwineli sie z Pawlem szybko:-D

A czyzby Twoj malzonek byl moim klientem w Mace?? A gdzie pracowal wtedy?Kurcze a ja go jakos nie kojarze, mimo ze poznaje 'swoich klientow' a oni mnie do dzisiaj (co jest bardzo mile musze przyznac). Pracowalam w Mace przez 3 lata. Od poczatku jego powstania. Ciezko mi bylo sie rozstawac z ta robota:tak:
 
reklama
Nie,mój M raczej nie był Twoim klientem.3-4 razy był tam i raz ja byłam,ale Cię nie widziałam,ale mąż Cię kojarzy z deli :tak:
Pracował wtedy w ISS Facilite Services ;-)
No to świat jest mały ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry