reklama

Mamy z Irlandii!!

Osiagnelam wlasnie stan glebokiej depresji!! Dostalam na skrzynke najnowsze ogloszenia ze strony polskiej z Galway. I co widze? Na gwalt poszukiwani sa nauczyciele klas 1-3 do nowo otwierajacej sie Polskiej szkoly w Galway!! 4 lata czekalam na taka okazje...marzylo mi sie zeby pracowac w zawodzie w polskiej szkole! I co!!??? Teraz oni sie oglaszaja, kiedy ja nie moge podjac pracy!!! Normalnie jestem tak zla, ze az chce mi sie plakac!!!!!:wściekła/y::-(:-(:-(:-(:-(
czyalam ostatnio w polskiej gazecie ze otwieraja polska szkole w Galway.
misia moze jeszcze bedziesz mogla pracowac tutaj w swoim zawodzie:tak:
 
reklama
Misia spokojnie. Moje powiedzenie to "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" i ostatnio to mi tylko takie sprawy na dobre wychodza wiec zobaczysz. Tak mialo byc :)

A co do wyprowadzki to ja tez bym z checia do Australii poleciala, ale tam duzo robactwa:-(
 
widze,ze moje powiedzenie stalo sie slawne :-D Ale taka prawda!

Ze Stanami czy Kanada sie zgadzam,ale zycie jest tam latwe jak sie normalnie mieszka tam,jedzenie,ciuchy,rachunki,wszystko bardzo tanie.Ale jednak Europa to Europa. Ja twardo sie trzymam tego,bo moj M juz dawno chcial mnie uprowadzic do stanow,ale jak narazie nie zmieniam zdania!Tez marzy mi sie jakis cieply kraj,ale co tam robic...zarabiac lowiac ryby?Albo otwierajac bar?:-D Ahh az mi sie cieplo zrobilo :-) Widze siebie codziennie na plazy,w krotkim rekawku i kapiac sie w wodzie...ale perspektyw tam nie widze,chyba ze tylko w turystyce.

Szczerze to zastanawiam sie po co otwieraja za granicami polskie szkoly.Czy naprawde ktoras z was wyslalaby dziecko do takiej szkoly zamiast do irlandzkiej?Ja bym sie bala,bo przeciez dziecko musi nauczyc sie jezyka(mieszkajac w takim kraju) i poznac jakis anglojezycznych znajomych,zeby sie poprostu wpasowac tutaj. A jesli mowimy o szkole weekendowej zeby dziecko nauczylo sie pisac,mowic poprawie,ortografia i te sprawy....to spoko,ale ktore dziecko bedzie chcialo chodzic dzien w dzien do szkoly?Bo w ciagu tygodnia irlandzka,na weekend polska...Ja bym nie chciala mojej corki skazywac na nauke non stop,sama naucze ja pisac i czytac po polsku.
 
Ostatnia edycja:
hej Dziewczyny czytam Wasze posty i się rozmarzyłam o ... moim kochanym Wrocławiu :-( w Irlandii jesteśmy z mężem i synkiem od ponad roku to znaczy synek od 10 miesięcy :-D i tak czasami mnie tęsknota nachodzi za Wrockiem zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj, kiedy cały dzień kapie z nieba :szok: a mój maluch jak zaczarowany marudny i płaczliwy ... i tak sobie myślę bylibyśmy w PL to poprosiłabym babcie o wsparcie bo mnie już ręce opadają :eek:
Misia 83_83 głowa do góry założę się, że za jakiś czas będziesz tam pracowała w końcu nie ma tu aż tylu nauczycieli :confused: mam nadzieję
kto wie a może kolejną szkołę otworzą :-)
 
Ostatnia edycja:
Larcia- nie ma mozliwosci poslania dziecka do polskiej szkoly ZAMIAST irlandzkiej. To wbrew prawu. dziecko musi uczeszczac do Irlandzkiej placowki jesli mieszka w tym kraju. Dlatego tez polska szkola moze egzystowac tylko i wylacznie jako weekendowa. Zajecia w takiej szkole odbywaja sie ok 4 godzin, zazwyczaj w jeden z dni- sobote badz niedziele...takze....mysle, ze dziecko przezyje!;-) Ja jestem przeszczesliwa, ze taka szkola otwiera sie w Galway!! Na 100% posle do niej Alexa jak juz bedzie wystarczajaco duzy...czyli jeszcze dluuggaaa droga! Mimo, iz sama jestem nauczycielem, i wiem jak przebiega nauczanie dzieci najmlodszych, zdaje sobie sprawe z tego jaka przebitke daje poslanie dziecka do takiej szkoly nad uczeniem dziecka w domu. To mniej wiecej tak, jakby ktos w Polsce powiedzial, a na co mam wysylac dziecko do szkoly skoro sama go naucze pisac i czytac....;-) Bogu dzieki, ze regulowane jest to prawnie:-)

A tak wogole to z ta Australia to chyba sprawa nie wyglada tak rozowo...dostac wize do tego kraju to wyzsza szkola jazdy, szczegolnie dla Polakow! Nie wiem nawet czy to takie mozliwe, ot tak sobie tam sie wyprowadzic....?
 
Misia no właśnie z tą wizą są problemy.My kiedyś zdawaliśmy testy czy się nadajemy na wizę i dostaliśmy nawet sporo punktów,ale to na wizę pracowniczą.A teraz wiadomo dzieci itp. to bardzo ciężko.
Co do szkoły polskiej weekendowej jestem na 3x TAK.
I jak Antek będzie już w wieku to z chęcią go poślę.:tak:
 
Anineczka- no wiec wlasnie tak myslalam z ta wiza. Slyszalam juz wiele razy, ze dla naszych rodakow to naprawde prawie nie do przeskoczenia. Jedynymi wyjatkami bylo, jak sie jechalo na zaproszenie. Bardzo lubie ogladac taki program 'Nothing to declare'- tam pokazuja lotniska w Australii i to jak trzepia ludzi, szczegolnie tych, ktorzy wjezdzaja na wize. Czesto sa zawracani, bo sie im nie wierzy, ze jada tylko na wakacje! Strach by bylo sie tam wogole pojawiac:-D Dlatego my myslelismy swojeo czasu o tej Kanadzie bo tam Polacy nie potrzebuja wizy. Ale jednak nie- za daleko....
 
Tak sobie czytam i mysle ze macie racje i zgadzam sie z tym ze"lepszy kryzys w IE niz dobrobyt w PL" tylko ze mnie troszke ciagnie do PL.

Marzy mi sie juz tam mieszkac miec swoja dzialke i ogrodek-tesknie za pracami w ogrodku,uwielbiam kwiaty i spedzac czas na swiezym powietrzu:-).
W PL pochodze ze wsi i nie wstydze sie tego i nigdy w zyciu nie zamienila bym wsi na miasto:no:.
Przytlacza mnie halas itp.itd moj m tez pochodzi ze wsi i dom tez kupilismy na wsi:tak:
Wiesz...moge sie pod tym podpisac "obiema recyma ", z tym ze my domu nie kupilismy, a dostalismy jako darowizne. A gratis dozywotnio tesciow :;-)
 
Mieszkamy na takim odludziu ze szok:baffled:nawet na spacer nie mam gdzie wyjsc bo jest waska droga bez pobocza i boje sie z malym isc z wozkiem.
Czasami jak sama chodzilam na autobus to sie balam bo jak Tiry sie mijaly to ja w krzakach stalam:baffled:.

EWELCIA przypomniały mi się dawne czasy jak mieszkaliśmy w Co.Donegal całkiem na północy, wąskie drogi, kilka kilosów do pracy najczęściej na nogach bo autobusy nie często tam się pojawiały i jeżdziły kiedy chciały:-D. ALe teraz bardzo miło wspominam te czasy i trochę mi brakuje donegalskich klimatów, plaże, ocean 20min spacerkiem od domu:tak::tak:
Teraz marzy mi się tutaj domek z dużym ogródkiem zielonym a nie betonowym, z kominkiem prawdziwym a nie na gaz no i najlepiej w Oranmore. Ale jak narazie to nic takiego nie znalazłam:baffled: A jak popatrze na dafcie na domki w Donegalu to chętnie bym tam wróciła, no alejeszczeżeby tam znalezć prace:baffled::baffled:
 
reklama
misia aha, no tak myslalam. Ale ja i tak jestem za anglojezyczna szkola, wiec nie ma o czym mowic :-) Ty sie smiej,ale mozna wybrac nauczanie domowe, gdzie sama uczysz dziecko. I sa tacy, co tak robia, z roznych powodow. Ja osobiscie nigdy sie nie zgodze, zeby moja corcia nie chodzila do szkoly, musi. Ale nie krytykuje tych, co wybieraja i taka opcje, ale pod warunkiem, ze sie do tego przykladaja. Ogladalam ostatnio fajny dokument o tym. Rodzice w 100% oddani nauczaniu swoich dzieci, ja bym tak nie mogla. A dobre w tym to, ze ucza ich tego, co naprawde trzeba wiedziej. Bo nie ukrywajmy- wiekszosci ze szkolnej nauki nie pamietamy, bo ucza tam wszystkiego. Uslyszalam gdzies, ze dobry uczen to taki, ktory interesuje sie jednym przedmiotem i oddaje calego siebie w nauke jego.Reszte tylko zdaje. Taka prawda. Mimo, ze szkole skonczylam i nawet planuje dalsza nauke(nigdy na to nie jest za pozno), to caly czas uwazam, ze nauczac powinni potrzebnych, zyciowych rzeczy, a dokladniej przyblizac dany przedmiot tylko zainteresowanym. Kazdy uczen powinien miec takowy wybrany.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry