reklama

Mamy z Irlandii!!

Gastone- hihii smiesznie sie sklada, bo my jak bedziemy miec kiedys moze drugiego synka to chcielismy nazwac go Max! :-D Chcielibysmy isc za ciosem, zeby kazde dziecko mialo w imieniu X, bo i w nazwisku beda mialy X :-)
ihih niezle :-D:-D:-D
Misia spokojnie. Moje powiedzenie to "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" i ostatnio to mi tylko takie sprawy na dobre wychodza wiec zobaczysz. Tak mialo byc :)

A co do wyprowadzki to ja tez bym z checia do Australii poleciala, ale tam duzo robactwa:-(
no i mialampowiedziec a beta powiada nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo :-D:-D:-D
Wiesz...moge sie pod tym podpisac "obiema recyma ", z tym ze my domu nie kupilismy, a dostalismy jako darowizne. A gratis dozywotnio tesciow :;-)

mozna by rzec :szczesciara :-D

dooobra ide lulu.
 
reklama
Osiagnelam wlasnie stan glebokiej depresji!! Dostalam na skrzynke najnowsze ogloszenia ze strony polskiej z Galway. I co widze? Na gwalt poszukiwani sa nauczyciele klas 1-3 do nowo otwierajacej sie Polskiej szkoly w Galway!! 4 lata czekalam na taka okazje...marzylo mi sie zeby pracowac w zawodzie w polskiej szkole! I co!!??? Teraz oni sie oglaszaja, kiedy ja nie moge podjac pracy!!! Normalnie jestem tak zla, ze az chce mi sie plakac!!!!!:wściekła/y::-(:-(:-(:-(:-(
Kobieto! Nie czas na łzy..ciesz się Alex-em :-) a czas na pracę jeszcze przyjdzie!!! Często los płata takie figle...ale to chyba dlatego byśmy byli twardsi :sorry:
A czemu Ty takie ogłoszenia czytasz :-p

Larcia
- nie ma mozliwosci poslania dziecka do polskiej szkoly ZAMIAST irlandzkiej. To wbrew prawu. dziecko musi uczeszczac do Irlandzkiej placowki jesli mieszka w tym kraju. Dlatego tez polska szkola moze egzystowac tylko i wylacznie jako weekendowa.
(...)
Ale o tym to ja nawet nie zdawałam sobie sprawy.. :rofl2: dobrze, że jest obowiązek - czyli miejsce w szkole będzie na 100% :happy:
(...)
Mieszkamy na takim odludziu ze szok:baffled:nawet na spacer nie mam gdzie wyjsc bo jest waska droga bez pobocza i boje sie z malym isc z wozkiem.
Czasami jak sama chodzilam na autobus to sie balam bo jak Tiry sie mijaly to ja w krzakach stalam:baffled:.
(...)
To współczuję... Jak ja się przeprowadzałam z Dublina do Clonmel to niemal płakałam..bo bałam się, że to taka mała mieścina..i pewnie szpitala nawet nie będzie :baffled:
A tu taka niespodzianka bo jest szpital! i to 15 minut spacerkiem odemnie a nadodatek wojewódzki :szok: A do Dublina już bym nie wróciła za żadne skarby..- Przytłaczające jest to miasto jak dla mnie...
Ale zazdroszczę Ci własnego domu w PL. Macie przynajmniej zapewniony start w naszej ojczyźnie.. Też kiedyś myślałam by tu jechać, zarobić i wrócić.. tyle, że zmieniając IRL na PL od razu czuje się tą różnicę w wynagrodzeniu..i ceny w sklepach.. Dlatego mój mąż wymyślił by wrócić dopiero jak już dostanie stąd emeryturę..ale to też nie jest wyjście bo wracać by wegetować? I do kogo? Tutaj dziadki są żywotni, uśmiechnięci..a w Polsce to tylko po lekarzach chodzą i narzekają... Więc na razie żyjemy dniem dzisiejszym... A czas pokaże co przyniesie przyszłość :rofl2:

Misia
no właśnie z tą wizą są problemy.My kiedyś zdawaliśmy testy czy się nadajemy na wizę i dostaliśmy nawet sporo punktów,ale to na wizę pracowniczą.A teraz wiadomo dzieci itp. to bardzo ciężko.
Co do szkoły polskiej weekendowej jestem na 3x TAK.
I jak Antek będzie już w wieku to z chęcią go poślę.:tak:
Anineczka - mój ma smaka na Nową Zelandię już od bardzo dawna i właśnie też ma dużo punktów na taką "pracowniczą wizę" - jak to ujęłaś.. Ale ja nawet o tym nie chcę słyszeć :szok: Do Polski co kilka lat pewnie byśmy latali..a już nie wspomnę o jakichś insektach czy stworzonkach gryzących..brrr.. Póki co..w ciąży mam pseudonim kangurek i tyle ma z Zelandii.. :yes:
 
Ostatnia edycja:
Joannn w sumie dobre jest powiedzenie "Dobrze nam tam gdzie nas nie ma" :-D
Mnie też przerażały by insekty,robale i pająki.Ale to słoneczko.:rolleyes2:
Choc pewnie tak jak biola pisze nie jesteśmy przyzwyczajeni do upałów i pewnie po kilku dniach,tygodniach miałabym dosyc...choc deszczowe dni= słonecznie dni zdecydowanie wybieram to drugie. ;-):-D
I mam tylko nadzieje,że to lato ( a zaczyna się chyba 1 maja) będzie takie samo jak w zeszłym roku bo mieliśmy pod Dublinem wiele upalnych dni :tak:
Misia ja nie wiem czym się tak stresujesz :angry:
Urodzisz,nacieszysz się Alexem to i pewnie w szkole zwolni się etat i pójdziesz do pracy...albo druga wersja....tak cię wciągnie macierzyństwo,ze praca będzie mało ważna :tak:
Matt miał miec Alex na imię,ale coś się odwidziało mężowi i jest Matt,miał pełne prawo bo dla Anthonego ja wymyślałam imię.A jak by była córeczka to miała miec na imię Michalina-Michelle.No moze kiedyś będzie:sorry:
Choc mi się podoba imię Łucja,Nadja.
Ale Gabriella też.Mała Gabi :tak::tak:
 

Joannn
w sumie dobre jest powiedzenie "Dobrze nam tam gdzie nas nie ma" :-D
Mnie też przerażały by insekty,robale i pająki.Ale to słoneczko.:rolleyes2:
Choc pewnie tak jak biola pisze nie jesteśmy przyzwyczajeni do upałów i pewnie po kilku dniach,tygodniach miałabym dosyc...choc deszczowe dni= słonecznie dni zdecydowanie wybieram to drugie. ;-):-D
I mam tylko nadzieje,że to lato ( a zaczyna się chyba 1 maja) będzie takie samo jak w zeszłym roku bo mieliśmy pod Dublinem wiele upalnych dni :tak:
(...)
Dokładnie tak :tak:
"Dobrze nam tam gdzie nas nie ma"

A...mówisz, że tu lato od 1 maja :-) eh..to liczę na wiele słonecznych dni :happy:

Chociaż w maju to mi na pewno będzie gorąco... oj..będzie się działo... Dziś widziałam porodówkę..i aż mi ciarki przeszły jak zobaczyłam pokój w którym było ogromne łóżko :szok: Jak ja bym chciała rodzić w wodzie.... Ale tu akurat nie ma takiej możliwości :-( Bo te łóżko naprawdę jest przytłaczające.. i takie małe okienko z boku.. A już mi się marzyło pomiędzy skurczami patrzeć na Clonmelowskie wzgórza... :wink:
 
Witam w sloneczny ranek.
Anineczka powiadasz lato? hmm chcialabym, zreszt ktoby nie chciaal.Ale ogolnie to nie narzekam tak bardzo na irlndzka aure.Ja lubie gdy jest cieplo ale nie goraco jak w PL.Kiedyw polsce bylo goraco, nie moglam sie skupic na niczyczy,spac nie moglam bo duszno, w ciagu dnia co by sie nie zaloylo wszystko sie lepilo od goraca.Weiec jestem za sloncem, cieplem ale nie upalem.blee A jak rodzilam Maxa w sierpniu tutaj akurat wlasnie byly upaly.Bylo tak cholernie duszno i goraco, ze wielkie wiatraki na suficie chodzily 24 godz na dobe i too nie pomagalo.Pielegniarki przychodzily sie ciagle nas pytac czy wszystko oki i oklady z reczniow robily.A ja spedzilam w szpitalu pare nocek, bo co tydzien od 35 tygodnia musilam lezec trzy, cztery dni.I tak w kolko az do porodu.Wychodzilam, pralam rzeczy, pakowalam na nowo, do gp i zow szpitaal.No i korzystlam z pieknej pogody spaceujac wokol szpitala :baffled:
 
Hello :-)
Gastone masz rację upały są nie do zniesienia :tak:

Chciałabym napisac witam w ten słoneczny dzień,ale bym skłamała :eek::laugh2::laugh2:

Dziewczynki dostałyście może już zwroty z Tax Office? Ciekawe ile się czeka.My już z miesiac temu wysłaliśmy :dry:
 
Anineczka a ja napisze:
\Witam w sloneczny dzien:-D:-D:-Du mnie swieci slonko ale jest chlodno,zaraz ubieram malego i idziemy na dwor bo zaczyna marudzic:crazy:woli byc na dworku:tak:.
Beakta ty mi podawalas ta strone paszportowa co sie wpisuje ten nr z poczty tak???
mam ten nr. i jak go dzis wpisalam to mi wyskoczylo 20 stron tego i nie wiem jak ja mam sie tam odnalesc:no:zeby cokolwiek sprawdzic.
moze ktoras wie i mi pomoze:-D
 
reklama
Witam i ja:-) U mnie pochmurno, słoneczko próbuje się przebić przez chmury, ale ledwo co:sorry: Chłodno, ale żeby tylko już nie padało, to wyjdę z chłopakami na ogródek, bo tu na wiosce nie mam zbytnio gdzie iść. Skwerku żadnego nie ma, placu zabaw także, a przy ulicach chodzić mi się nie chce, bo tylko muszę Victora pilnować, żeby gdzieś nie poszedł, a tak to chociaż się na ogródku wyszaleje na rowerze, jeździku i wybawi w piaskownicy;-)

Misia dopiero teraz przeczytałam, co Cię w Polsce spotkało:sorry: Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło:tak: Ach normalnie szczęście w nieszczęściu:sorry: A z gastone fajnie się z imionami ugadałyście:-D
Ja gdybym kiedykolwiek miała córkę to pewnie byłaby Ines - marzenie mojego męża;-) Ale nie wiem czy się spełni, bo niby nie planujemy więcej dzieci:-p


Volfia i ewelcia z kąd jesteście???????????

"mieszkam" miedzy Radomiem a Szydlowcem:-)

A ja mieszkam k. Żyrardowa, na takiej małej wiosce, zn. już nie mieszkam, tylko moi rodzice i dwaj młodsi bracia;-)

Mocno rozwazamy kupno domu w Galway. Jak juz Alex sie urodzi i sytuacja sie unormuje bedziemy wystepowac o kredyt. Rata kredytu wynosi bowiem tyle samo ile placi sie za wynajem- w przypadku domu jaki nas interesuje czyli 4 sypialnie, 3 lazienki koszt taki to ok 900e miesiecznie. Kolega kupil dom w Tuam juz jakies 3 lata temu i jest bardzo zadowolony. Zawsze to inwestycja, nieruchomosc, ktora w razie 'W' zawsze mozesz wynajac lub sprzedac. :-):tak:
My też cały czas myślimy o kupnie domu, tylko na razie nie mamy jeszcze odpowiedniej kwoty do kredytu:sorry: I myślę tak samo, że zawsze to inwestycja.

Kupilismy dom w polsce i teraz go wykanczamy i kaska potrzebna,dobrze ze jeszcze troszke mamy oszczednosci:tak:

... z tym ze my domu nie kupilismy, a dostalismy jako darowizne. A gratis dozywotnio tesciow :;-)
Zazdroszczę, że macie gdzie wrócić do Polski, że macie coś własnego:sorry: Ja od swoich teściów w życiu bym nie dostała niczego, a co dopiero mowa o domu:szok: Ja pochodzę ze wsi i jedyne co na mnie czeka to podział gospodarstwa między mnie i moich braci, ale to jeszcze sporo czasu do tego:-p W każdym razie moi rodzice mają nam co dać;-) I gdyby nie to, że mój najmłodszy brat piszę w tym roku maturę, a starszy chodzi na studia zaocznie i pracuje to pomogliby nam bardziej:-) Ale ja nie wymagam tego od nich i cieszę się, że są dumni z tego, że jakoś sobie sami radzimy, chociaż smutno im, że nie ma nas blisko:sorry:

Co do szkoły polskiej weekendowej jestem na 3x TAK.
Ja też:tak: Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej:no:

Miłego dnia Dziewczyny:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry