Emili- sa tez prowadzone klasy dla mamusiek, ktore czekaja na swoje kolejne dzieciaczki, takie przypominajace. Wtedy tez pokazuja, gdzie isc i oprowadzaja po tutejszej porodowce. Troche trudno wytlumaczyc to wejscie, ktorym sie wchodzi w nocy. Jest jakby z boku. Jest jakby na tylach.Dzwoni sie tam dzwonkiem, mowi ze sie rodzi. Oni wpuszczaja i sie idzie dlugasnym korytarzem zwanym przez pacjentow 'Green Mile';-) A potem w lewo i juz sie jest prawie pod drzwiami porodowki.
Wilwia- super, ze tez bedziesz chodzila. Ja slyszalam od paru osob, ze to strata czasu, ale nigdy sie z tym nie zgodze. Uwazam, ze to byla bardzo madra decyzja. Szczegolnie jak sie ma mozliwosc pojscia. Jesli partner tez moze to juz wogole super. Moj A. nie mial problemu zeby zalatwic w pracy pozwolenie na uczestniczenie w zajeciach. Normalnie jest tak, ze partner ma prawo uczestniczyc w dwoch ostatnich zajeciach i powinno byc to u niego w pracy platne. Moj bedzie ze mna chodzil na wszystkie, bo akurat mamy wyrozumialego szefuncia:-) Nic nie musisz ze soba zabierac na zajecia. Od poloznej, ktora prowadzila pierwsza czesc zajec dostalismy takie foldery, ktore zawieraja wszystko co bedzie na kazdych zajeciach. Trwalo to wszystko 2 godziny. Najpierw godzina z polozna, rozmowa o objawach zblizajacego sie porodu, fazach porodu, zwiedzanie szpitala, pokazywanie gdzie i ktoredy sie idzie o roznych porach dnia. Porodowke bedziemy zwiedzac za tydzien, bo dzis bylo przepelnienie. Potem byla przerwa i zajecia z Fizykoterapeutami. Rozmowa o miesniach podtrzymujacych dno miednicy, kilka cwiczen na te wlasnie miesnie i kregoslup. Sposoby radzenia sobie z niedogodnosciami ciazy. I to koniec. Za tydzien cale zajecia maja byc o sposobach radzenia z bolem oraz cwiczenia relaksacyjne, oddechowe. Nie moge sie doczekac!

:-) uffff...ale sie napisalam.
Mary- Witaj w grupie!! Usiadz wygodnie i rozgosc sie:-);-) I gratulacje z okazji rosnacej fasolki:-)