zytasia
mamuska :)
Dziwne rzeczy sie tu dzieja
Wczoraj jak napisalam posta patrzylam ktora godzina i post zostal wklepany rowno o polnocy, a dzis jest napisane ze o 2 
Faktycznie, tuuunia ma racje, sale poporodowe juz nie sa tak przyjemne. Jak mnie tam przenosili bylam pewna ze za chwile sie kimne, a tu doopa. Nie spalam ponad dobe, w miedzyczasie rodzac, jak Maja wreszcie zmeczyla sie ssaniem pustego cycka i zasnela to ucieszylam sie niezmiernie ze wkoncu chociaz na chwile zamkne oczy. Odgrodzilam sie tymi 3 szmatkami naokolo, myslalam ze bedzie to jasny znak "nie przekszadzac" a co zamknelam oko to mi jakas pani fotograf bo moze bym chciala zdjecia, a to pani jakas czy moze chce swiezej wody, a to kolejna bo darmowe probki i tak w kolko
Obiad byl okrutny, tzn trafilam akurat ze byl english pudding i curry chicken czyli 2 rzeczy ktorych nie lubie
no ale byl tez ryz i warzywa i to sobie wzielam. Szczesliwa zasuwalam do pokoju z tym talerzem ze zaraz zjem bo juz wyglodniala bylam, a tu pierwszy widelec i malo sie nie poplakalam ;-) Nic nie posolone, ani grama nie doprawione i ryz i warzywa, wiec zjadlam tyle zeby nie wygladalo duzo na talerzu i szybki telefon do meza zeby obiad ze soba wzial z domu. Jedzenia na oddzial wnosic nie wolno, ale mi przemycil w plecaczku :-)
Godziny odwiedzin sa, jak wszedzie, ale mnie tak bardzo nie ruszyly, bo przez caly czas mogl byc ze mna maz. Nie wiem czy przed 7 i po 21 tez moglby byc, bo na szczescie nie zalapalam sie na te godziny, ale przez caly dzien mogl wchodzic i wychodzic. Za to rodzicow moich wpuscic nie chcieli. Byli kolo 11-12 chyba a wtedy wlasnie godzin odwiedzin nie bylo. no ale jakos maz ich przekonal ze rodzice specjalnie z Polski i takie tam i wpuscili ich ale na chwilke zeby zbyt wiele osob ich nie zobaczylo.
No ale na szczescie jak wszystko jest ok, to wypuszczaja na drugi dzien, a jak sie ktos uprze jak ja, to i w ten sam moze wyjsc, wiec mozna ta chwile przezyc
A Maja ma dzis dalej katar, charcze mi ciagle, jest marudna i juz nie wiem czy to przez ten katar, czy jest bardziej zmeczona bo nie spi dobrze bo sie jej ciezko oddycha, czy po prostu mne terroryzuje bo jak trzymam ja na rekach i chodze to jest w porzadku. No ale na rozstrzygniecie dylematu musze czekac az przjedzie jej katar, bo nie bede jej meczyla oduczaniem jesli to faktycznie przez katar a nie ze zwyklego niemowlecego terroryzmu :-)
No i akurat jak w miare ladna pogoda ze moglabym z nia polazic to ona smarcze i mam obawy czy wychodzic. Chyba jednak lepiej bedzie jak z 2-3 dni z nia posiedze w domu. Chociazby do czasu az przestanie jej z tego nosa wyciekac
Tuuunia- a ja tez moge wpasc??
Tylko najpierw zanim sie zdeklaruje musialabym wiedziec gdzie i o ktorej zebym wiedziala czy mam sie jak dostac. Bo naprawde juz bym chciala Was poznac bo klepie tu juz jakis czas, a ciagle nie wiem co Wy za jedne ;-)
A teraz korzystajac z faktu ze moj zasmarkaniec spi, ide pozmywac gary i troche ogarnac bo ostatnio mam takiego lenia ze az mnie zaczyna to irytowac
:-)
Pozdrawiam
Faktycznie, tuuunia ma racje, sale poporodowe juz nie sa tak przyjemne. Jak mnie tam przenosili bylam pewna ze za chwile sie kimne, a tu doopa. Nie spalam ponad dobe, w miedzyczasie rodzac, jak Maja wreszcie zmeczyla sie ssaniem pustego cycka i zasnela to ucieszylam sie niezmiernie ze wkoncu chociaz na chwile zamkne oczy. Odgrodzilam sie tymi 3 szmatkami naokolo, myslalam ze bedzie to jasny znak "nie przekszadzac" a co zamknelam oko to mi jakas pani fotograf bo moze bym chciala zdjecia, a to pani jakas czy moze chce swiezej wody, a to kolejna bo darmowe probki i tak w kolko

Obiad byl okrutny, tzn trafilam akurat ze byl english pudding i curry chicken czyli 2 rzeczy ktorych nie lubie
no ale byl tez ryz i warzywa i to sobie wzielam. Szczesliwa zasuwalam do pokoju z tym talerzem ze zaraz zjem bo juz wyglodniala bylam, a tu pierwszy widelec i malo sie nie poplakalam ;-) Nic nie posolone, ani grama nie doprawione i ryz i warzywa, wiec zjadlam tyle zeby nie wygladalo duzo na talerzu i szybki telefon do meza zeby obiad ze soba wzial z domu. Jedzenia na oddzial wnosic nie wolno, ale mi przemycil w plecaczku :-)Godziny odwiedzin sa, jak wszedzie, ale mnie tak bardzo nie ruszyly, bo przez caly czas mogl byc ze mna maz. Nie wiem czy przed 7 i po 21 tez moglby byc, bo na szczescie nie zalapalam sie na te godziny, ale przez caly dzien mogl wchodzic i wychodzic. Za to rodzicow moich wpuscic nie chcieli. Byli kolo 11-12 chyba a wtedy wlasnie godzin odwiedzin nie bylo. no ale jakos maz ich przekonal ze rodzice specjalnie z Polski i takie tam i wpuscili ich ale na chwilke zeby zbyt wiele osob ich nie zobaczylo.
No ale na szczescie jak wszystko jest ok, to wypuszczaja na drugi dzien, a jak sie ktos uprze jak ja, to i w ten sam moze wyjsc, wiec mozna ta chwile przezyc

A Maja ma dzis dalej katar, charcze mi ciagle, jest marudna i juz nie wiem czy to przez ten katar, czy jest bardziej zmeczona bo nie spi dobrze bo sie jej ciezko oddycha, czy po prostu mne terroryzuje bo jak trzymam ja na rekach i chodze to jest w porzadku. No ale na rozstrzygniecie dylematu musze czekac az przjedzie jej katar, bo nie bede jej meczyla oduczaniem jesli to faktycznie przez katar a nie ze zwyklego niemowlecego terroryzmu :-)
No i akurat jak w miare ladna pogoda ze moglabym z nia polazic to ona smarcze i mam obawy czy wychodzic. Chyba jednak lepiej bedzie jak z 2-3 dni z nia posiedze w domu. Chociazby do czasu az przestanie jej z tego nosa wyciekac

Tuuunia- a ja tez moge wpasc??
Tylko najpierw zanim sie zdeklaruje musialabym wiedziec gdzie i o ktorej zebym wiedziala czy mam sie jak dostac. Bo naprawde juz bym chciala Was poznac bo klepie tu juz jakis czas, a ciagle nie wiem co Wy za jedne ;-)A teraz korzystajac z faktu ze moj zasmarkaniec spi, ide pozmywac gary i troche ogarnac bo ostatnio mam takiego lenia ze az mnie zaczyna to irytowac
:-)Pozdrawiam
z tego co polozna widziala na ostatnim scanie w 20tyg, prosilam moja midwife ostatnio o kolejne usg ale niestety sie nie zgodzila poniewaz moja ciaza nie jest zagrozona i wszystko jest ok i ona nie moze...
jedynie moge isc prywatnie...ale to z kolei wiaze sie ze strasznymi kosztami...za wizyte placi sie oddzielnie i za usg tez oddzielnie bo juz sprawdzalam... a szkoda...trudno mam nadzieje ze bedzie dziewuszka bo inaczej chlopiec bedzie ogladal swiat przez ROZOWE okulary hehe... choc ostatnio zaczelismy kupowac ciuszki w innych kolorach zeby nie bylo za rozowo...jesli chodzi o mnie to mieszkamy z mezem na Armley od prawie 2 lat



tak mysle ze na 99% bede
...a bardziej nieudolnoscia Angoli ktora bedzie z tym zwiazana...i ich jazda na drogach...spowolniony ruch...na sama mysl juz sie trzese...
a juz sie cieszylismy ze wiosna w drodze...bo takie czyste blekitne niebo bylo...mimo wiatru...no coz...nie mozna narzekac bo w Polsce maja jeszcze gorzej ale tam to przynajmniej piaskiem czy sola posypia...