c.d. bonusa...
>Piątek
>Bardzo rano. Siedzimy na kiblu, odprowadzamy śliwy. Chyba zwariuję ze
>szczęścia! Otrzymałem jogurt z owoców leśnych! Zupełnie się tego nie
>spodziewałem, ale siedzimy w restauracji z jakimś facetem i wąchamy
>cudze żarcie. Zamów sobie coś do cholery! Szybciej! Zamów, obojętnie co!
>Pięć dni nic nie jem! Cicho, on coś jej powiedział... że, schudła! Że
>musi się lepiej odżywiać! Że jest atrakcyjna i pięknie wygląda! Facet,
>kocham cię... Kocham! Jeść! Jeść! Ona zrozumiała, wzięła menu - będę
>jadł! Jedzonko! Jedzonko! Jedzonko! Za moment będzie micha! Życie jest
>piękne...
>*Późny wieczór...
>Nareszcie w domu. Coś za bardzo pomieszała-aaaa? Co tutaj jest? Grzyby,
>dużo warzyw, ryżyk, carpaccio, sznycelek i deserek...rewelacja! Z
>alkoholi jest Martini, wódeczka, wódeczka... i jeszcze wódeczka...
>Pomieszała-aaa! Cicho bądź, wątroba! Staram się mieć wszystko pod
>kontrolą. Znowu Martini! Za dużo alkoholu, za mało zakąski, może być problem. Głowa, rozumiem, że tracisz kontrolę, robię co mogę! Dobrze, że
>już się kładziemy, muszę w spokoju to wszystko przetrawić. Gardło,
>sorrki, rozumiem, że ci podchodzi! Robię co mogę, staram się, aby żarcie
>"pozostało na miejscu". Błędnik też alarmował! Będzie dobrze,
będzie
>dobrze, będzie dobrze - płuca, proszę o głębsze oddechy! A ty, serce,
>postaraj się pracować spokojnie i rytmicznie. Jest szansa, że dotrwamy
>do rana... Organy, idźcie spać, ja mam dużo pracy, dzisiaj nie usnę .
>*Noc...
>Co jest do cholery! Kiszki, co tam się dzieje na dole? Przestańcie
wariować, nie trzęście tak, odbiło wam?! Że co? Że to nie wy! Narząd
>mówi, że jakiś łysy wlazł i się panoszy... Rozrabia! To niech mu
"matka" da z liścia i wygoni! Że co? Łysy nie reaguje i coraz bardziej napiera!
>Czy ta łysa pała nie rozumie, że jestem wypełniony "po sam sufit". Łysy,
>nie przyśpieszaj! Zwolnij, bo to sięźle skończy, nie utrzymam! Co?
>"Matka" mówi, że ją opluł... a to łyse chamidło...
>Słyszycie tę "przeciągłą kobiecą syrenę". Bożeeee!!!! Jak
dobrzeeee!!!!
>Kuźwa mać! A nie mówiłem - przełyk, sorrki, łapaj cofkę!
>Oczy mówią, że koleś przyjął wszystko na twarz... cóż, takie jest życie.
>Pamiętasz, kobieto, mówiłem, że zemszczę się w najmniej oczekiwanym
>momencie i oto nadszedł. Lepszego nie mogłem sobie wymarzyć. Facet,
>gdybyś panował nad łysym grubianinem, to nie miałbyś teraz tej maseczki
>na "fejsie"! Ostrzegałem! Nie dałeś pospać! To żebyś się teraz
tym
>wszystkim udławił... Żegnajcie, grzybki! Żegnaj wódeczko i martini! I
>cały pyszny obiadku...
>Tyle dobra przepadło!
>O, mineralka... jak dobrze...
>