ja tez lecialam z Duska kilka razy i wozka za kazdym razem nie skladalam,oblsuga zlozyla. Przy wnoszeniu bagazu pomogli mi ale pasazerowie. Raz jak lecielismy to poprosilam o wode do buteli przegotowana,bo chcialam dziecku zrobic mleko i nie bylo problemu,a potem jak wracalam to mi wody odmowiono,tlumaczac,ze przepisy zabraniaja,tylko,ze 2 tyg wczesniej tych przepisow nie bylo. Ja mialam kilka sloiczkow w torbie i musialam je tylko wyjac,byly jeszcze nie odpakowane wiec nie kazali mi nawet probowac.Musialam tylko sprobowac soczkum,ktory Nadia miala w butelce. Jak lecialam z mala kiedy miala 7 miesiecy to nie kazali jej wyciagac z nosidelka,tylko spytali sie czy moga przesukac nosidelko z dzieckiem w srodku,pani pomacala tak oglednie i juz.