Zajęło nam 7 lat żeby mieć Gabi.
Wszystkie badania były zawsze w porządku. Zero nieprawidłowości. Lekarze rozkładali ręce. Nie to ze się poddałam ale dałam sobie spokój. Zajęłam się czymś innym. W 2016 bum! Ciąża. Szok totalny. Niestety zakończyła się poronieniem.
6 miesięcy później, na początku 2017 roku kolejna. Sobie pomyślałam, ze nijak się nie dojdzie do ładu. Jak nic się nie dzieje to latami a jak już to dwa razy w ciągu 6 miesięcy.
Tym razem efektem była zdrowa, duża dziewczynka. Wyszłam ze szpitala i powiedziałam, ze chce kolejne. Odczekalismy cały rok zanim zaczęliśmy starania. Następna ciąże tez straciłam na samym początku. Mąż na pocieszenie stwierdził, ze widocznie taka moja natura. Jedna ciąża stracona ale kolejna już zdrowa wiec po prostu musimy się postarać jeszcze raz. Faceci maja proste spojrzenie na świat
Postaraliśmy się wiec jeszcze raz, tym razem z lekka pomocą testow owulacyjnych i ta obecna ciąża póki co się ładnie rozwija. 18 tydzień od jutra..