Dzisiaj M zrobił mi miłą niespodziankę, bo stwierdził, że skoro mam urlop, to urlop i on będzie rano zawoził dziecko do szkoły. A mi pozostaje śniadanie w łóżku i byczenie się:-)
Ale jak to na urlopie, wczoraj pokopałam trochę w ogródku, porobiłam pranie, posprzątałam, zrobiłam zakupy i obiad... Ja nie umiem chyba na wolnym leżeć i pachnieć;-)
A na dzis zaplanowałam prasowanie z 3 prań:-) Muszę zapuścić dobry film, żeby jakoś to prasowanie szło gładko, ha, ha.