Wszystko gotowe

posprzatalam wszystko co zostalo, zrobilam na dodatek ciasto- tak mnie tchnelo. Ciekawe czy dobre bedzie, bo moj piekarnik ostatnio fiksuje.
Jutro biore sie za gotowanie, i ostatnie zakupy. Cora na szczescie lepiej, katar mniejszy, jedynie kaszelek meczy nadal. A mi to hormony szaleja, bo sie strasznie przejmuje. Na dodatek ostatnio zaczelam sie zastanawiac, jak ja bez niej te 3 czy 4 dni wytrzymam. Chyba padne z tesknoty.
U nas na stole barszcz z uszkami, krokiety, kapusta z grzybami, karp, filety rybne, koreczki, sledz, moczka, makowki, ziemniaki, chleb, owoce i jakies slodkosci. My robimy wigilie z moimi rodzicami, wiec z mama dzielimy sie, ktora co robi. Na 2 dzien swiat jedziemy do tesciow.
Mala miala dzisiaj z 3 razy czkawke, czasami ma z 15 minutowymi przerwami. I nadal ulozona na ukos, niby jeszcze ma czas, ale najgorsze jest jak zaczyna sie przeciagac czy wyginac. Kazda strona obolala.
Brodawki mam ciemniejsze, a krecha- hmm brak.
Dziewczyny dobrze, ze juz w domku
