Edit dasz radę. A jeśli remont potrwa troszkę dłużej to tylko dlatego że dokładniej będzie zrobiony. Tak to sobie tłumacz.
Isia jeszcze sama zakładam skarpetki

choć łatwo nie jest. Kilka razy mąż proponował pomoc i przy butach wiązaniu wczoraj zimowych Ale nadal odmawiam. Gorzej już mam z myciem bo ciężko się schylić i umyć stopy. Ale dziś 2 trening zaliczyłam proponowany przez cień (tak jak obiecałam

) i liczę że jeszcze dam radę być samodzielna. Nie mam innego wyjścia bo ja jeszcze nie gotowa psychicznie na pojawienie się Bronka.
Fakt że spacer, schody czy dłuższa rozmowa to się równa zadyszka ale daje radę
Zadziwia mnie ostatnio moje zachowanie. Instynkt gniazda już mam włączony, szykuje, kupuję, gromadze Ale nadal nie czuje się jeszcze gotowa. Ja nawet czasem nie do końca wierzę że pojawi się nowy członek rodziny że aż tyle się u nas zmieni itd. Dziś kupiłam już kosmetyki dla Bronka pieluchy chusteczki butelki smoczki itd. Ale cały czas mam wrażenie jakby to miało być za pół roku albo dalej.
Jestem tym przerażona co nas czeka. Nie ma we mnie tego oczekiwania. Przy Olim owszem lubiałam być w ciąży świetnie się z brzuchem czułam ale i to oczekiwanie ta niecierpliwość kiedy go zobaczę, przytule coraz bardziej była. A tu coraz większe przerażenie. Wiem że damy sobie radę, podolamy ze wszystkim, że nie muszę się martwić ani o pomoc męża ani odciążenie mnie dla samego wyspania nawet finansowo nie będzie tak źle. Wszystko mamy mniej więcej zaplanowane ustalone itd. A jednak boję się tego co będzie.
Piszecie że mąż sobie z ostatnimi zakupami nie poradzi. ja mogę spokojnie olać wszystko już teraz a mój Piotr ogarnie wszystko sam i będzie dumny z siebie że dał radę. To on mi zawsze mówi że bedzie ok, że fajnie jest, to on się cieszył pierwszy kiedy ja wpadłam w panikę. Eh ale się nażaliłam....
