Nie wierze !!! Nadrobiłam Was!!! I to na każdym wątku XD także macie mnie wszędzie

Ja wczoraj dzień pełen wrażeń.
Mąż menda jedna pokazał mi, że mi się na jednym pośladku rostępy zrobiły. Latałam od lustra do lustra i oglądałam tyłek i się do lekarza spóźniliśmy

Zła byłam cały dzień jak osa
Na wizycie wszytsko ok. Szyjka ponad 3 cm. Marysia dalej Marysia. dowiedziałam się, że za 2 tygodnie mam zacząć robić w szpitalu co tygodniowe ktg. Czyli kolejny problem jak Miśka gdzieś wyślą.
Cały dzień po wizycie siedziałam w pracy i prowadziłam szkolenie a później nadrabiałam zaległości ze znajomymi

Po pracy kazałam się zabrać na obiad do restauracji żeby sobie wynagrodzić blizny wojenne
Zeżarłam lazanie, 3 kawałki pizzy i pół kawałka szaroty z lodami i później pól nocy umierałam z przejedzenia.

Weeekend się zaczyna więc z mężem będziemy dopinać ostatnie rzeczy. Sprzątanie garażu i samochodu, ostatnie zakupy, pakowanie nas obojga do szpitala, papierologia itd itp.
Staram się nie myśleć już co i kiedy i jak będzie. Zycie pokaże. Pierwszy raz będę chyba wszystkie plany układać dzień po dniu.
A tak bym chciała już urodzić .... Czuję się jak słoń w skłądzie porcelany i teraz boję się już oczy otwierać codziennie jak będzie wyglądał ostatni miesiąc. Porodu się nie boję już wcale. Chcę tylko żeby Misiek był ze mną i wszystko inne przeżyję.