W szkole nie można podawać żadnych leków.
Mąż przywiózł go jednak do domu. nie mam pojęcia co mu jest. Po tabletce przeszło. Leżelismy razem aż zasnęłam z nim. Już się bawi gada jak katarynka więc głowa ok. Brzuch nie bolał żeby zatrucie podejrzewać. Może zwyczajnie reakcja na pogodę ciśnienie albo coś. Tylko że to trzeci dzień na lekach. W sobotę po południu ból głowy. myślałam zmęczony, nerwy bo konkurs itd. Wczoraj przy gotowaniu głowa więc myślę brak powietrza bo już drugi dzień bez spaceru. Ale wczoraj spacer już był po południu. A dziś znów ból głowy.
Przyszedł i płacze że tato zabrał go ze szkoły a "on miał takie plany".
Jutro zapowiedział że idzie bo jakiś tam konkurs jest a on się zgłosił z wiedzy o straży pożarnej a przecież jego dziadek był strażakiem.
Bo inaczej bym podejrzewała że może coś się w szkole dzieje ze nie chce chodzić.